Witamina C nie tylko wspomaga nas w walce z przeziębieniami. Sprawia też, że młodziej wyglądamy, mamy piękniejszą skórę, mocniejsze kości i więcej energii. Ile jej potrzebujemy, jak często i w jakiej formie warto ją przyjmować – tłumaczy Doktor Grażyna Pająk.

Czy ilość spożywanej witaminy C ma bezpośredni wpływ na nasz wygląd ?

Witamina C działa na korzyść naszej urody, ponieważ neutralizuje działanie wolnych rodników. Jest bardzo aktywnym antyoksydantem, działającym w plazmie krwi.

Współdziała z innymi związkami, wyłapując wolne rodniki, co oznacza wolniejszą destrukcję komórek i młodszy organizm. Jednocześnie redukuje utlenioną witaminę E, jak gdyby uaktywniając ją na nowo. Dzięki temu poprawia się stabilność błon komórkowych w całym organizmie, również w skórze. Witamina C ułatwia też syntezę kolagenu i podstawowych białek. Dzięki temu tkanka łączna, z której zbudowana jest skóra, kości i chrząstki, staje się mocniejsza i odporniejsza. Powszechnie znane jest znaczenie tej witaminy dla układu odpornościowego. Warto też wspomnieć, że przyspiesza ona gojenie się ran, zwiększa przyswajanie żelaza i ułatwia transportowanie kwasów tłuszczowych do mitochondriów. Wszystko to ma znaczenie dla ładnego i młodego wyglądu. Dodatkowo, korzystny wpływ witaminy C na układ nerwowy sprawia, że na twarzy częściej pojawia się uśmiech.

Po czym można poznać, że brakuje nam witaminy C ?

Jest dużo objawów, które mogą być dla nas takim sygnałem: zmęczenie, szara skóra, nasilenie objawów alergicznych, zmniejszenie odporności – na przykład kiedy długo nie możemy wyleczyć się z przeziębienia.

Ile jej potrzebujemy ?

Kiedyś mówiło się o tylu miligramach, ile kilogramów ważymy. 60-75mg naturalnej witaminy C rzeczywiście wystarczy, gdy jesteśmy zdrowi, dobrze się czujemy i prowadzimy zrównoważony tryb życia. Jednak obecnie uważa się, że zazwyczaj potrzebujemy około 200mg. Składa się na to kilka czynników: coraz mniej witamin w naturalnych produktach spożywczych, coraz bardziej skażone środowisko, powszechny stres. Natomiast kiedy mamy poważne problemy zdrowotne, w szpitalach lub prywatnych klinikach, pod kontrolą lekarzy stosuje się znacznie większe dawki, niekiedy na wet do 20g witaminy C na dobę.

Warto pamiętać, że kiedy jesteśmy długotrwale zestresowani, nasze zapotrzebowanie na witaminę C znacznie się zwiększa. Podobnie jest, gdy palimy papierosy, bo substancje zawarte w dymie eliminują tę witaminę z organizmu. Nie bez znaczenia jest też środowisko, w którym żyjemy. Im większy mamy wokół siebie smog elektromagnetyczny, im więcej siedzimy przy komputerze, tym więcej witaminy C potrzebujemy i tym bardziej musimy zwracać uwagę na jej uzupełnianie.

Podobnie jest przy chorobach, infekcjach, przyjmowaniu leków, spożywaniu alkoholu, znacznym wysiłku fizycznym – zwłaszcza kiedy jest chłodno. Witaminy C potrzebujemy więcej w okresie jesiennym, gdy temperatura spada.

Czasami wystarcza 60 mg witaminy z aceroli, by dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę – w przypadku kwasu askorbinowego musi to być znacznie więcej.

W jakiej formie powinniśmy przyjmować tę witaminę ?

Człowiek, pozostałe ssaki naczelne i świnki morskie, w przeciwieństwie do innych organizmów, nie produkują witaminy C. Dlatego musimy ją sobie dostarczać w odpowiednich ilościach wraz z pożywieniem. Warto spożywać witaminę C w formie naturalnej. Jest to tak zwana witamina lewoskrętna, związana z substancjami biologicznie czynnymi, zawarta w roślinach i skoncentrowanych wyciągach roślinnych.

Na witaminę C w postaci popularnych tabletek czy musujących krążków radzę uważać. To czysty kwas askorbinowy, który może drażnić błony komórkowe, zwiększać ilość kamieni powstających w woreczku żółciowym, w nerkach i pęcherzu, zaburzać produkcję insuliny u osób chorych na cukrzycę. Często powoduje podrażnienie żołądka lub dwunastnicy. W dużych dawkach może – jak wynika z aktualnych badań – spowalniać przekazywanie impulsów elektromagnetycznych w mięśniach. Jest to bowiem związek chemiczny prawoskrętny, który zakwasza organizm. To dla organizmu obca substancja, trudno rozpoznawalna przez nasze DNA, a więc też trudno przyswajalna. Z punktu widzenia chemicznego witamina C naturalna i syntetyczna to ten sam związek, ale biochemicznie te substancje działają inaczej.

Na jakie produkty warto zwrócić uwagę ?

Oczywiście na owoce, takie jak dzika róża, porzeczki, agrest, aronia, grapefruit, cytryna, truskawki, oraz warzywa: kapusta i kalafior, cebula, czosnek, por, szczypiorek, pomidory czy papryka. Najwięcej witaminy C ma żywność świeża i naturalna. Na jej zawartość ma wpływ nie tylko przetwarzanie plonów, ale też długość ich przechowywania, warunki transportu i środki chemiczne używane przy produkcji i konserwacji.

Warto spożywać witaminę C w formie naturalnej, tzw. witaminy lewoskrętnej, która zawarta jest w roślinach i skoncentrowanych wyciągach roślinnych.

Czy to znaczy, że na co dzień wystarczy odpowiednio się odżywiać, czy jednak należy przyjmować suplementy z witaminą C ?

Przy naszym obecnym stylu życia i stanie środowiska owoce i warzywa bardzo często nie wystarczają. Jednak zamiast tabletek z kwasem askorbinowym proponowałabym naturalne soki i wyciągi owocowe. Mogą to być słabe preparaty, zawierające 60-150mg tej witaminy, często przyjmowane. Na przykład produkty z aceroli. To odmiana wiśni, która zawiera wyjątkowo dużo witaminy C w połączeniu z bioflawonoidami. Czasami wystarcza 60mg witaminy z aceroli, by dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę – w przypadku kwasu askorbinowego musi to być znacznie więcej. Jeśli decydujemy się na syntetyczny kwas askorbinowy, zawsze powinny mu towarzyszyć bioflawonoidy, czyli wiązki biologicznie czynne, dzięki którym witamina staje się przyjazna dla organizmu.

Jak często przyjmować te preparaty ?

Tak jak wszystkie antyoksydanty, witaminę C najlepiej dostarczać do organizmu 2-3 razy dziennie w małych dawkach, a nie raz dziennie w dużej. Antyoksydanty chronią błony komórkowe, jednak organizm nie może ich wykorzystać zbyt wiele na raz. Ich nadmiar jest więc wydalany i po około 6 godzinach znów na błonach komórkowych pojawia się stres. Istotne jest regularne dostarczanie witaminy C do organizmu – tylko wówczas uzyskamy poprawę odporności i uregulowanie procesów metabolicznych.

Niedoborów nie da się uzupełnić jednorazowym podaniem dużej dawki, choć możemy się po nim poczuć nieco lepiej.

Dr Grażyna PAJĄK

BIOLOG, DIET COACH, EKSPERT W MEDIACH, WYKŁADOWCA

 Wywiad dla LNE – Rozmawiała Olga Filanowska

Od czego zależy twoje zdrowie – geny czy styl życia ?

Najnowsza technika coraz dokładniej pozwala nam podglądać naturę i zachwycać się cudami jakie stworzyła. Wędrując po Świecie, oglądając filmy, czytając możemy podziwiać jak poszczególne gatunki roślin i zwierząt dostosowują się do środowiska w którym żyją, wypracowując do perfekcji zdolności adaptacyjne umożliwiające im przetrwanie.

W dwudziestym wieku przekonano nas, że geny kontrolują nasze życie, zdrowie i przeznaczenie. Programy nauczania w szkołach mówiły o procesach dziedziczenia i  przenoszenia cech genetycznych oraz  problemów ze zdrowiem z pokolenia na pokolenie.

Co raz częściej mówiąc o ryzyku zawału, wysokim cholesterolu, nadciśnieniu, otyłości , cukrzycy, osteoporozie,  problemach nowotworowych itd.  – usprawiedliwialiśmy się winiąc geny za nasz stan zdrowia lub żyliśmy w strachu oczekując na chorobę która dręczyła babcię, mamę lub kogoś bliskiego z naszej rodziny.

Warto wiedzieć, że choroby cywilizacyjne pojawiły się masowo dopiero po II wojnie światowej, natomiast epidemia cukrzycy i otyłości dręczy nas zaledwie od 25-30 lat. Idea, że geny kontrolują biologię była tylko hipotezą, którą obalono już w latach 90-tych XX-go wieku. Jednak „kontrola genetyczna” stała się tak silną metaforą, że właściwie wierzymy w nią do dzisiaj, mimo, że zaburzenia (mutacje) jednego genu dotykają zaledwie 2% populacji.

Tymczasem totalna większość ludzi rodzi się z genami, które dają im duże szanse na zdrowe i szczęśliwe życie. Z reguły dręczące nas choroby pojawiają się w wyniku zaburzeń metabolicznych związanych z zależnością pomiędzy wieloma genami i czynnikami środowiskowymi.

Dzięki przełomowym publikacjom genetyka i cytologa dr Bruce’a Liptona,  profesora na Uniwersytecie w Wisconsin (USA) w ostatnim dziesięcioleciu, w biologii komórkowej nastąpił punkt zwrotny, naukowcy śmiało i odważnie zaczęli mówić o tym, że konkretne geny są skorelowane z cechami i zachowaniem organizmu, jednak same nie są aktywne. Okazało się że geny są  kształtowane i kontrolowane przez sygnały pochodzące bezpośrednio ze środowiska oraz naszych myśli, emocji i przekonań.

Tym sposobem naukowe odkrycia ostatnich lat zaczęły potwierdzać znane prawdy religijne i  pokrywać się z najstarszą wiedzą dotyczącą życia człowieka na Ziemi oraz badaniami , które od lat dostarcza nam fizyka kwantowa. Wiedza ta coraz dobitniej uświadamia nam, że głównymi czynnikami decydującym o zdrowiu w 65-75% niezmiennie są – sposób myślenia, umiejętność rozładowania stresu, styl życia i sposób odżywiania.

Zachłyśnięci zdobyczami cywilizacji najczęściej nie pamiętamy o tym, że jesteśmy nierozerwalną i integralną częścią środowiska naturalnego i aby przetrwać powinniśmy żyć w zgodzie z utrwalonymi przez miliardy lat prawami. Nauka i technika przyspieszyły rozwój cywilizacji, ale nie były w stanie  dostosować zdolności adaptacyjnych  naszych organizmów. Zgodnie z zasadą homeostazy aby organizm żywy funkcjonował prawidłowo, jego równowaga wewnętrzna musi być zachowana bez względu na zmiany zachodzące w środowisku zewnętrznym. Gdy skażenie środowiska przekracza zdolności adaptacyjne organizmu, powstają zaburzenia w środowisku wewnętrznym prowadzące do spadku energii, a w efekcie do ogólno-organicznego osłabienia. Spadek poziomu energii powoduje zaburzenia przyswajania składników odżywczych, uwstecznia procesy metaboliczne oraz utrudnia wydalanie toksyn. W efekcie końcowym stopniowe zaburzenie funkcjonowania organizmu prowadzi  do powstawania wielu chorób cywilizacyjnych.

Zmiany środowiska i stylu życia nie uwzględniają zakodowanych genetycznie i  wykształconych w drodze ewolucji niezbędnych potrzeb, umożliwiających prawidłowe funkcjonowanie naszego ciała.

Już w latach 60-tych prof. Julian Aleksandrowicz uświadamiał, że „informacja genetyczna w kodzie DNA jest taka sama jak przed tysiącami lat, natomiast dostarczony z pożywieniem budulec nie odpowiada zakodowanym parametrom. Toteż organizm ludzki buduje się i odbudowuje z budulca znacznie gorszego niż był dawniej. To tak jakbyśmy stawiali gmach według wspaniałego planu architekta, ale zamiast granitu do budowy wykorzystywali byśmy piaskowiec lub glinę. Gmach z zewnątrz będzie podobny, ale niszczeje znacznie szybciej.”

 W XX-tym wieku weszliśmy w wiek wielkiego przetwórstwa żywności, mając strukturę ciała naszych przodków. Na przestrzeni zaledwie 100 lat ilość produktów spożywczych, którymi dysponujemy wzrosła średnio z  500  do  50000. Spożycie tłuszczu podwoiło się, dodatkowo pojawiły się nie znane ludzkości – przetworzone, rafinowane oleje roślinne. Dawniej stosunek kwasów omega6 do omega3 był prawidłowy i wynosił 3:1, dzisiaj – 16:1. Przed laty nasiona, pełnowartościowe kasze, warzywa, dzikie owoce stanowiły w diecie 60% – dzisiaj zaledwie 20%. Watro wiedzieć, że spożycie oczyszczonych węglowodanów i cukru wzrosło o ponad 250%, a wydatkowana energia zmalała o 75%. W dziedzinie obróbki żywności dotarliśmy  już do absurdu, obecnie nie bardzo potrafimy to wszystko ogarnąć. Przez ostatnie dwadzieścia lat ilość chemii „uszlachetniającej” pożywienie wzrosła średnio trzykrotnie.        Z pożywieniem rocznie zjadamy średnio 7-9kg obcych związków chemicznych, spulchniaczy, wypełniaczy, sztucznych barwników, substancji smakowych, zapachowych, konserwujących, słodzików,  aromatów itp. W samej UE do produkowanej żywności rocznie dodaje się około 170 000 ton aromatów !!

Cóż otyłość i choroby cywilizacyjne czają się na półkach sklepowych. Pod wpływem nachalnych reklam, od lat całkowicie gubimy się w zdrowych zasadach żywienia.

W utrzymaniu naturalnej wagi ciała przeszkadzają nam: pokarmy nadmiernie przetworzone, zawierające duże ilości oczyszczonych węglowodanów – białego pieczywa, oczyszczonego ryżu, rozgotowanych makaronów, białych bułeczek, frytek, chipsów, słodyczy, przemysłowych lodów, cukru, słodzonych napoi gazowanych, piwa, coli, przemysłowych soków owocowych.

Obce dla naszego organizmu są duże ilości wyrobów garmażeryjnych  napompowanych tłuszczem, soją i glutenem. Spustoszenie w organizmie powodują również wysoko przetworzone tłuszcze roślinne, kwasy tłuszczowe trans, przemysłowe majonezy, produkty masłopodobne oraz nabiał nafaszerowany mlekiem w proszku i dużą ilością chemii.

Choroby organizmu nasilają dania gotowe, pożywienie z puszek oraz potrawy  przygotowane i podgrzewane w kuchenkach mikrofalowych,

Niestety żaden organizm nie jest w stanie przystosować się do takiego stylu żywienia, w efekcie dochodzi do niekorzystnych zmian i uaktywnienia genów odpowiedzialnych za poszczególne choroby.

W latach 90-tych prof. Ulrich Warnke na podstawie wieloletnich badań ostrzegał, że wchodzimy w wiek wysokiej techniki mając strukturę człowieka pierwotnego. Nowy styl życia: pośpiech, stres, skażona  martwa woda, sztuczne tworzywa, betonowe pustynie, klimatyzacja, niedobór promieni słonecznych, smog elektromagnetyczny  zaczęły nam towarzyszyć na co dzień coraz bardziej oddalają nas od natury.  Niestety z badań wynika, że czynniki te z czasem mogą powodować zaburzenia przemian chemicznych i reakcji enzymatycznych w organizmie, które pociągają za sobą całą kaskadę zaburzeń metabolicznych

Naturalne pola magnetyczne od zawsze sterowały procesami biochemicznymi i fizjologicznymi w naszych ciałach, utrzymując właściwą energię na błonach komórkowych. Wszystkie komórki naszego ciała „rozmawiają ze sobą” wykorzystując różne reakcje biochemiczne oraz bardzo  delikatne sygnały elektromagnetyczne  o niskiej częstotliwości. Zdrowie i dobre samopoczucie utrzymywane są przez ciągły proces odnowy organizmu.

Wszystko co w tym przeszkadza prowadzi do systematycznego niszczenia komórek, czyli przedwczesnego starzenia się  i narastania chorób. Najnowsze badania potwierdzają, że od sprawności przebiegu wszystkich reakcji metabolicznych zależy nasz stan fizyczny i psychiczny. Przemiany w organizmie zachodzą tak szybko, że w ciągu roku wymieniamy ponad 90% całej materii.  W każdej minucie życia tracimy ponad 2 000000 starych komórek, czyli około 2.5 mld komórek na dobę znika  z naszego organizmu, w zamian powstają nowe. Szybki tempo odnowy uświadamia nam, że każdy organizm można regenerować.

Niestety zdrowie, dobre samopoczucie, kondycja nie są czymś co możemy kupić lub zrobić  za innych. Możemy natomiast sami to wypracować i wspierać wszystkich innych w tym by zechcieli sobie pomóc. Kompleksowy program regeneracji, oczyszczenie organizmu, właściwa dieta, uzupełnienie niedoborów, wyeliminowanie zagrożeń środowiska, kontakt z naturą, pozytywne myślenie daje szokujące efekty bez względu na to jaką los nam przypisał chorobę. Zaledwie w ciągu kilku tygodni od stosowania właściwie dobranego programu regeneracyjnego zaczynamy czuć się o wiele lepiej, stopniowo również eliminujemy przyczyny naszych chorób. Po pewnym czasie funkcjonujemy zupełnie inaczej. Dlatego też coraz więcej osób akceptuje i promuje zdrowy styl życia. Gdy przyjmujemy taki styl, pojawiają się w organizmie pozytywne zmiany,  które są możliwe do osiągnięcia przez każdego z nas.

Według obserwacji naukowców, najbardziej twórcze i zdrowe pole elektromagnetyczne wysyłają myśli związane z miłością, troską i czułością. To o czym jesteśmy głęboko przekonani  znajduje odzwierciedlenie w naszej rzeczywistości.

Dr Bruce Lipton po15 latach badań powiedział ”doszedłem do wniosku, że nie jesteśmy ofiarami naszych genów, ale panami naszego przeznaczenia, zdolnymi tworzyć życie przepełnione zdrowiem, szczęściem i miłością”.

Autor: Dr  Grażyna Pająk

diet coach, biolog, naturoterapeuta, członek Slow Food International

 

Współcześnie w krajach wysoko rozwiniętych ponad 50% społeczeństwa ma problemy z nadmiernym odkładaniem się tkanki tłuszczowej. Co dziesiąty Polak jest otyły, a prawie 30% kobiet i 50% mężczyzn cierpi na nadwagę. Nadwaga i otyłość bezlitośnie nękają ludzi w różnych grupach wiekowych. Postrzegane dawniej jako symbol dostatku i bogactwa, dziś traktowane są jako brak charakteru, obżarstwo, niedołęstwo, podłoże wielu chorób. Pomijając sama estetykę wiadomo, ze nadwaga stopniowo prowadząc do otyłości, sprzyja powstawaniu wielu schorzeń przewlekłych, zwiększając ryzyko zachorowania m.in. na:

  • choroby układu sercowo-naczyniowego (choroba wieńcowa, nadciśnienie tętnicze, niewydolność żylna)
  • cukrzyce
  • zaburzenia funkcji nerek
  • dysfunkcje przewodu pokarmowego, oddechowego, nerwowego
  • schorzenia reumatologiczne, zwłaszcza choroby stawów kończyn dolnych
  • zaburzenia w systemie immunologicznym
  • nowotwory

W obecnej cywilizacji lansowany jest ideał człowieka szczupłego, zdrowego, wysportowanego, ale to właśnie ta cywilizacja stworzyła najwięcej pokus i przeszkód, aby tego ideału nie osiągnąć. Wysoki standard życia, nieograniczony dostęp do żywności i postęp techniczny zwolnił człowieka z jego naturalnej aktywności fizycznej. Ilość produktów spożywczych, którymi dysponuje człowiek wzrosła średnio z 500 do 50000, a wydatkowana energia zmalała do 25%. W początkach XX wieku naturalne węglowodany złożone stanowiły w diecie ponad 50% spożywanej wartości kalorycznej. Dzisiaj udział ten spadł do 20%, natomiast spożycie tłuszczu podwoiło się, a cukru wzrosło o 240 %.

Naruszenie równowagi składników organicznych i mineralnych spowodowało w środowisku zaburzenie wszystkich procesów biologicznych. Brak równowagi w glebie obniżył jakość plonów, zaburzając równowagę składników odżywczych w roślinach, będących coraz mniej wartościowym pożywieniem dla ludzi i zwierząt.

Nowoczesne technologie umożliwiły nadmierne przetwarzanie codziennych pokarmów, co pozbawia je resztek cennych witamin i minerałów. Izolując poszczególne składniki spożywcze, dodając dziesiątki różnych związków chemicznych w postaci spulchniaczy, barwników, zapachów, konserwantów, zestawiamy nowa żywność zupełnie inaczej niż „robiła” to natura. W 1985 roku komisja do spraw żywienia przy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ustaliła dla krajów wysoko rozwiniętych przeciętne normy żywieniowe, ale już w 1991 roku okazało się, ze m.in. z powodu przetwarzania produktów spożywczych, brakuje w żywności około 40% witamin, mikro- i makroelementów oraz błonnika. Przeciętny człowiek, odczuwając te niedobory, rekompensuje je najczęściej dodatkowa porcja pożywienia, tłumiąc głód jakościowy. Tyje, zaburza dalej równowagę składników w organizmie, rujnuje komórki. Całkowicie gubi się w jakichkolwiek zdrowych zasadach żywienia. Przywykliśmy do wygody, zaczęliśmy jeść potrawy ładne, kolorowe, sztuczne, ale mniej zdrowe.

W naszym menu znajduje się zbyt dużo pokarmów nadmiernie przetworzonych, sztucznie konserwowanych i barwionych, pożywienia z puszek czy dan przygotowanych i podgrzewanych w kuchenkach mikrofalowych.

Pamiętajmy:

  • dieta stosowana podczas odchudzania nie może być jednorazową udręką, która z ulga kończy się wraz z kuracja
  • prawidłowa dieta musi doprowadzić do stanu równowagi w organizmie, prowadząc do zmiany nawyków i będąc jednocześnie modelem odżywiania na przyszłość

 

proces trwałej redukcji wagi jest możliwy bez wysiłku tylko wówczas, gdy :

  • uwierzymy w siebie
  • nauczymy się redukować stres
  • przestaniemy obsesyjnie liczyć kalorie i wiecznie odchudzać się
  • w zamian nauczymy się odżywiać racjonalnie, w miarę dobrze komponując posiłki
  • poprawimy prace jelit i uzupełnimy niezbędne składniki odżywcze

Spożywamy nadmierne ilości mięsa, białego pieczywa, słodyczy, cukru, soli, tłuszczu. Jemy pożywienie źle zbilansowane pod względem jakościowym i ilościowym, nieregularnie, dojadając miedzy posiłkami podstawowymi. Kosztem czystej wody i naturalnych soków pijemy w nadmiarze napoje gazowane, pozbawione jakichkolwiek wartości odżywczych, ale zawierające znaczna ilość cukru, chemicznych substancji smakowych, zapachowych czy konserwujących.

Według najnowszych badan, otyłość jest choroba związaną z jakościowym niedożywieniem organizmu. Jest to w większym stopniu problem przemiany materii niż nadmiaru kalorii. Zaburzenia przemiany materii mogą być spowodowane długoletnim jednostronnym złym odżywianiem, stosowaniem niektórych leków oraz różnych diet odchudzających.

 

Najczęściej nadwaga jest skutkiem wieloletnich błędów żywieniowych. Im więcej razy odchudzamy się, tym większe mamy z nią problemy. „Cudowne” diety dają efekty chwilowe, ale nie doprowadzają w organizmie do stanu równowagi. Przeciwnie, z reguły zaburzają ja, zwalniając jeszcze bardziej przemiany metaboliczne. Sama dieta z ograniczeniem ilości energii (np. do 1000 kcal) również nie zdaje egzaminu, gdyż – przy obecnym zubożeniu jakościowym żywności – nie jesteśmy w stanie uzupełnić wszystkich niezbędnych składników.

W czasie każdej diety odchudzającej, będącej dietą głodową, przemiana materii zwalnia się od 15 do 30 %. Zjawisko to spowodowane jest obniżeniem masy mięśni, w których odbywają się procesy spalania węglowodanów i tłuszczy, oraz zmniejszeniem efektywności hormonów tarczycy, odpowiedzialnych za regulacje metabolizmu.

Gdy po zakończeniu kuracji wraca się do swoich dawnych nawyków żywieniowych, waga zwiększa się powyżej stanu wyjściowego. Ponowna dieta zaczyna się, gdy tkanka tłuszczowa jest znacznie grubsza, a przemiana materii jeszcze niższa. Wpadamy w błędne koło – przy każdej nowej próbie warunki startu są coraz trudniejsze, zubożenie organizmu coraz większe, a waga coraz wyższa. Tymczasem istota odchudzania jest nie ilość zrzuconych kilogramów, lecz długotrwałe utrzymanie nowej wagi. Dobrze ustawiony program nigdy nie jest dieta głodowa. Mimo redukcji kalorii umożliwia zaopatrzenie całego organizmu we wszystkie niezbędne składniki odżywcze, potrzebne do prawidłowego rozwoju i właściwej pracy wszystkich komórek.

Odblokowując mechanizm wchłaniania sprawiamy, ze cały organizm pracuje efektywniej, czujemy się i wyglądamy lepiej, a kontrola wagi staje się łatwiejsza.

Dla określenia stopnia otyłości powszechnie używany jest tzw. wskaźnik BMI (Body Mass Index) – dzielimy liczbę kilogramów przez wysokość mierzoną w metrach i podniesiona do kwadratu. Dla przykładu: wskaźnik BMI osoby o wzroście 170 cm i masie ciała 80 kg wynosi: BMI = 80 : (1, 7)2 = 27, 68 kg/m2.

 

Sposób odżywiania a choroby cywilizacyjne

Miażdżyca

Jest przewlekła choroba, polegająca na odkładaniu się cholesterolu w ściankach naczyń krwionośnych. Z czasem prowadzi to do zwężenia naczyń, przyczyniając się do powstania dusznicy bolesnej, zawału serca, nadciśnienia tętniczego czy udaru mózgu. Coraz częściej zdarza się, ze na miażdżyce chorują ludzie stosunkowo młodzi.

Do powstawania chorób układu krążenia w bardzo znacznym stopniu przyczynia się nieodpowiedni sposób odżywiania, bogaty we wszystkie rafinowane węglowodany (biały chleb, bułki, słodycze, cukier, skrobia, makarony itp.), tłuszcze pochodzenia zwierzęcego (tłuste mięsa czerwone, kaczki, gęsi, kiełbasy, pasztety, podroby, konserwy mięsne), żółty ser i mleko w proszku, zawierające nasycone kwasy tłuszczowe i utlenowany cholesterol. Dobrze znane nam dania z codziennego polskiego jadłospisu oraz przekąski typu fast food, bogate w konserwanty, barwniki i dodatki chemiczne, systematycznie zaburzają równowagę mikroelementów i powodują niedobór witamin z grupy B (B6, B12, kwas foliowy). To właśnie wyjaśnia dlaczego miażdżyca jest choroba cywilizacyjna, występująca głównie u ludzi o złych nawykach żywieniowych. Osoby takie maja z reguły przewlekły niedobór witamin z grupy B, co powoduje niewłaściwe przemiany biochemiczne homocysteiny. Prawdziwa siła lecznicza wciąż leży w potędze potraw roślinnych.

Duże ilości zielonych warzyw liściastych, pomidory, marchew, czerwone buraki, rośliny strączkowe, melony, dynie, winogrona, czerwone i żółte owoce dostarczają organizmowi cennych witamin, soli mineralnych i związków biologicznie czynnych, zapobiegających chorobom serca. Wzbogacanie jadłospisu w orzechy, migdały, kasze, ciemny ryz, razowe pieczywo, zwiększa ilość tych składników, które przyśpieszają regeneracje organizmu. Uzupełnienie diety w witaminy B6, B12 i kwas foliowy, z kolei nie dopuszcza do podniesienia poziomu homocysteiny we krwi, skutecznie zabezpieczając przed uszkodzeniem wyściółki naczyń krwionośnych.

Dla zdrowia człowieka istotna jest nie tylko ilość i jakość dostarczanego tłuszczu, ale także proporcje poszczególnych rodzajów spożywanych kwasów tłuszczowych. Dieta komponowana z współczesnej wysoko przetworzonej żywności dostępnej na rynku prawie nie dostarcza nam kwasów Omega-3, za to kwasy Omega-6 dostarcza w nadmiarze. Stan taki przyczynia się do zwiększania stanów zapalnych organizmu oraz systematycznego osłabiania układu immunologicznego. W diecie nie powinno zabraknąć ryb morskich, będących dobrym źródłem Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych Omega-3, które chronią przed chorobami serca. Najbogatszym znanym źródłem roślinnym kwasów Omega-3 i różnych cennych składników odżywczych jest siemię lniane. Oprócz nienasyconych kwasów z grupy Omega-3 i Omega-6, jest ono także bogatym źródłem lignianów, naturalnych antyutleniaczy należących do klasy fito estrogenów, występujących w ścianie komórkowej ziaren. Zgodnie z najnowszymi badaniami proporcja kwasów Omega-6 do Omega-3 w zimno tłoczonym oleju lnianym wynosi 2,5 :1 i mieści się w granicach od 4:1 do 1:1. Badania te wykazały również, że ligniany maja silne działanie przeciwnowotworowe.

 

Reumatyzm

Co trzecia osoba cierpi na choroby stawów, kości, artretyzm, dne moczanowa (podagrę) czy bóle kręgosłupa. Wszystkie te schorzenia wywołane sa m.in. nadmiarem kwasu moczowego w organizmie.W okresie niedoboru żywności po II Wojnie Światowej w Europie występowały one sporadycznie. W świecie zwierzęcym tylko organizmy ludzi i małp nie potrafią rozkładać kwasu moczowego. Jednak jedynie człowiek, osiągając dobrobyt, popełnia charakterystycznebłędy żywieniowe. Kochamy jeść – nagminnie jemy zbyt dużo białka zwierzęcego, tłuszczu i cukru. Spożywane „nadmiary” odkładają się w organizmie w minimalnych ilościach, ale systematycznie, tworząc przez lata potężne zaburzenia.

Dieta wysokobiałkowa powoduje stopniowy wzrost ciał purynowych we krwi. Osoby o skłonnościach do artretyzmu czy dny nie powinny spożywać więcej niż 1 g białka na każdy kilogram wagi ciała. Gotowanie mięsa powoduje częściowe wypłukanie puryn do wody, dlatego tez w danym posiłku można spożywać wywar albo mięso, nigdy jedno z drugim równocześnie.

Z produktów roślinnych powinno się unikać roślin strączkowych (fasoli, zielonego groszku), szparagów, szpinaku, soczewicy oraz pieczarek i borowików. Duża ilość puryn zawiera również piwo, drożdże piwne i płatki drożdżowe. Z kolei napoje alkoholowe skutecznie hamują wydzielanie kwasu moczowego przez nerki. Warto również unikać słodyczy z rafinowanym cukrem. Nietrudno teraz zrozumieć dlaczego po uroczystościach z tradycyjnie „suto zastawionym stołem” – znaczna ilością białka, tłuszczu, cukru i alkoholu, tak często cierpimy na różne stany zapalne, kolkę, kolejny atak artretyzmu czy „wyhodowanej” już dny moczanowej.

Ludzie o skłonnościach do podagry i silnych bólów reumatycznych powinni wystrzegać się nie tylko diety wysokobiałkowej i wysokotłuszczowej, ale również długotrwałych głodówek leczniczych i intensywnych diet odchudzających, w których występuje szybkie spalanie tkanki tłuszczowej. Gwałtowny wzrost produktów przemian tłuszczowych ponownie hamuje wydalanie kwasu moczowego z organizmu.

 

Osteoporoza

W krajach zachodnich na te dolegliwość cierpi średnio 10 % populacji. W naszym kraju, według danych z 1996 r., statystyka jest wyższa o 50 %. Przyczyn upatruje się w skażeniu środowiska, stylu życia (alkohol, papierosy, brak ruchu) oraz w nieodpowiedniej diecie Polaków.

Do „ucieczki” wapnia z moczem przyczynia się wiele czynników związanych ze sposobem odżywiania i stylem życia. Jednym z głównych jest nadmierne spożywanie produktów wysokobiałkowych pochodzenia zwierzęcego oraz oczyszczonych węglowodanów. Zakwaszenie organizmu spowodowane nadmiernym spożyciem cukru i białka, przyspiesza prace nerek, przyczyniając się do ucieczki wapnia z moczem. Badania naukowe z ostatnich lat wykazują, ze w tej sytuacji następuje ujemny bilans wapniowy bez względu na ilość dostarczonego wapnia.

Naturalny poziom wapnia zakłócany jest również przez związki fosforowe. Fosforany miedzy innymi zwiększają wydzielanie hormonów przytarczyc, które uruchamiają rezerwy wapnia z kości. Tymczasem fosforany obecne są w wielu produktach spożywczych: wiążą wodę w wędlinach, zyskujących dzięki temu na „urodzie” i wadze, poprawiają konsystencje serów żółtych i topionych, spulchniają wyroby cukiernicze, „uszlachetniają” chipsy i budynie, uzupełniają kawę rozpuszczalna, napoje gazowane itp. Szczególnie szkodliwy jest kwas ortofosforowy zawarty w napojach gazowanych. U dzieci i młodzieży pijących je w nadmiarze może dojść do nieprawidłowego ukształtowania kości i obniżenia ich gęstości. Z badań wynika ,że 0,3 l coli (jedna puszka!) wypita w ciągu dnia przez dziesięciolatka, całkowicie blokuje przyswajanie wapnia i magnezu. Dodatkowo przyspiesza próchnice, zakwasza organizm, drażni błony śluzowe żołądka, powoduje zgagę, wzdęcia, nadżerki.

 

Menopauza

Menopauza, mimo ze jest fizjologicznym okresem w życiu kobiety, to z powodu licznych zmian w organizmie, często złego samopoczucia i towarzyszących chorób, budzi wiele kontrowersji i obaw. Najczęściej to braki i dysproporcje hormonalne w okresie menopauzy powodują zaburzenia metaboliczne i zespoły chorobowe. Należą do nich zaburzenie metabolizmu, otyłość centralna, cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, wysoki poziom cholesterolu, osteoporoza, choroby tarczycy, układu krążenia czy tez choroby zwyrodnieniowo-zapalne.

Obecnie średnio 1/3 życia kobiety przypada na okres po menopauzalny. Znajomość odpowiednich metod łagodzących objawy i sposobów wczesnego zapobiegania chorobom i nadwadze, jest podstawa dobrego samopoczucia. Ustawiony indywidualnie kompleksowy plan działania, obejmujący dietę, relaks i właściwą profilaktykę, daje doskonałe efekty do późnej starości. Najefektywniejsze terapie stosowane w okresie menopauzy to naturalna terapia hormonalna (bioidentyczne hormony – NTH), naturalna suplementacja (ziołowo – roślinna, antyoksydanty, witaminy, mikroelementy) i oczywiście właściwie dobrana dieta, wzbogacona w olej lniany.

Autor:

Doktor nauk biologicznych Grażyna Pająk

Biolog, naturoterapeuta, żywieniowiec Wieloletni pracownik Polskiej Akademii Nauk, członek Polskiego Towarzystwa Hydrobiologicznego, Polskiego Stowarzyszenia Fykologicznego oraz Rady Naukowej Ogólnopolskiego Konwentu Cechów Bioenergoterapeutów, Mistrz Bioenergoterapii. Jako jedna z pierwszych w Polsce rozwijała oraz propagowała terapie i regeneracje organizmu za pomocą odżywiania komórkowego. Od 1992 roku prowadzi Centrum Promocji Zdrowia „Herbacell”. W swojej praktyce stosuje różne naturalne metody regeneracji przywracające witalność i dobre samopoczucie. Jest autorka „Diety odkwaszającej”, opartej na unikalnym programie detoksykacji i odżywiania, wpływającej na poprawę i wzmocnienie czynności obronnych organizmu.