Tłuszcze pochodzenia zwierzęcego najczęściej kojarzą się nam z cholesterolem. I słusznie, ale skojarzenia te nie powinny być tylko negatywne, gdyż cholesterol jest związkiem charakterystycznym dla organizmu ssaków. Żadna roślina nie produkuje cholesterolu, a my bez niego nie moglibyśmy żyć. Jest on składnikiem strukturalnym błon komórkowych i wszystkich organelli wewnątrz komórek. Warunkuje prawidłowe funkcje skóry i mózgu. Buduje otoczki mielinowe komórek nerwowych centralnego układu nerwowego. Zdrowa tkanka nerwowa potrzebuje przynajmniej 5% cholesterolu.

Dlatego mleko kobiet karmiących w porównaniu do mleka krowiego zawiera dwa razy więcej cholesterolu, co gwarantuje właściwy rozwój mózgu u dziecka. Cholesterol warunkuje również właściwą pracę nadnerczy, jest prekursorem hormonów stresu (kortyzon, noradrenalina, adrenalina), hormonów płciowych (estrogen, testosteron itd.), witaminy D3 i kwasów żółciowych. Synteza endogennego (produkowanego przez organizm) cholesterolu w 80% zachodzi w wątrobie i częściowo w jelicie cienkim i skórze. Źródłem do tej syntezy w organizmie człowieka są w 50% węglowodany, w 30% tłuszcze, a w 20% białka. Przemiana tłuszczów jest ściśle związana z gospodarką węglowodanową oraz białkową i podlega regulacji hormonalnej.

W skrócie, wysoki poziom oczyszczonych węglowodanów w diecie powoduje wzrost insuliny i magazynowanie tłuszczu. Z kolei gdy poziom insuliny maleje, do krwi uwalniają się kwasy tłuszczowe i tłuszcz znika. Z obserwacji wiadomo, że właśnie dieta węglowodanowa może nasilać endogenną produkcję cholesterolu. Zbyt niski poziom cholesterolu może zwiększać ryzyko chorób serca, chorób nowotworowych, powodować zaburzenia hormonalne, bóle mięśni, nerwów, chroniczne zmęczenie, problemy z zapamiętywaniem, depresję. W osoczu cholesterol występuje w postaci lipoprotein HDL i LDL. HDL jest lipoproteiną o dużej gęstości, odpowiedzialną za transport zwrotny, czyli za odtransportowanie utlenionego cholesterolu oraz trójglicerydów z tkanek całego organizmu do wątroby, gdzie jest przeistaczany w kwasy żółciowe, a następnie wydalany przez jelita.

HDL chroni komórki przed przeładowaniem cholesterolem, ma działanie antymiażdżycowe, stąd w celach edukacyjnych nadano mu tytuł dobrego cholesterolu. LDL jest lipoproteiną o bardzo małej gęstości. Dostarcza cholesterol i fosfolipidy do tkanek ustrojowych i nabłonka naczyń tętniczych, gdzie tworzą się blaszki miażdżycowe. Ponieważ LDL ma skłonność dostarczania zbyt dużych ilości utlenionego cholesterolu do komórki, przyczynia się do powstawania arteriosklerozy. Dlatego nazwany jest złym cholesterolem.

Jakie są normy ?
W naszej szerokości geograficznej obowiązująca norma całkowitego cholesterolu we krwi wynosiła 160–200 mg/dl i każde sztuczne obniżanie go poniżej dolnej granicy z punktu fizjologii organizmu jest błędem. Poziom frakcji HDL we krwi wynosi u kobiet 45–65 mg/dl, a u mężczyzn 35–55 mg/dl. Korzystna norma poziomu frakcji LDL we krwi to 100–150 mg/dl, średnia 150–190 mg/dl, niekorzystna prognoza > 190 mg/dl. Z jedzeniem dostarczamy nie tylko zły, ale też dobry cholesterol. Średnio 20–40% cholesterolu pochodzi z pożywienia. Około 300 mg cholesterolu powinniśmy dostarczyć dziennie wraz z nasyconymi kwasami tłuszczowymi.

Tłuszcz mleczny, naturalne masło i masło klarowane są najłatwiej trawionymi i przyswajalnymi tłuszczami zwierzęcymi. Mimo zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu, nie podwyższają one poziomu LDL. Małe dzieci powinny spożywać masło naturalne lub klarowane nawet kilka razy dziennie i nie wolno ich go pozbawiać przez pierwsze lata życia. Cennymi tłuszczami zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym są ekologiczny domowy smalec wieprzowy i słonina. Dzięki dużej zawartości kwasów nasyconych, witamin (A, D, E, K) i antyoksydantów tłuszcze zwierzęce są odporne na utlenianie. Dodatkowo wzmacniają układ immunologiczny, chronią błony komórkowe, wzmacniają tkankę układu nerwowego i mózg. Dlatego osoby preferujące dietę wegetariańską obowiązkowo powinny uzupełnić posiłki minimum o masło klarowane.

Nienasycone kwasy tłuszczowe występują w naturalnych tłuszczach roślinnych. Otrzymujemy je z nasion lub owoców roślin oleistych. W organizmie człowieka są one niezbędnymi składnikami budulcowymi fosfolipidów, błon komórkowych i mitochondrialnych, odgrywają ważną rolę w transporcie i metabolizmie cholesterolu, hamują proces agregacji płytek krwi, zapobiegając powstawaniu zakrzepów. Pomagają przy nadciśnieniu tętniczym, wzmagają przepływ krwi przez naczynia wieńcowe serca, zwiększają siłę skurczu mięśnia sercowego. Dzielimy je na jednonienasycone i wielonienasycone. Najbogatszym źródłem kwasów jednonienasyconych jest oliwa z oliwek. Obserwując mieszkańców rejonu Morza Śródziemnego, gdzie odnotowuje się małą zachorowalność na miażdżycę, uznano, że jednonienasycone kwasy tłuszczowe mogą pełnić rolę ochronną w profilaktyce miażdżycy. Zastępując częściowo tłuszcze zwierzęce (nasycone) tłuszczami jedno- lub wielonienasyconymi, obniżamy poziom cholesterolu całkowitego i frakcji LDL, nie zmniejszając zawartości HDL.

Jednonienasycone kwasy tłuszczowe mają jedno wiązanie podwójne. Najbardziej rozpowszechnionym kwasem z tej grupy jest kwas oleinowy, którego najbogatszym źródłem jest oliwa z oliwek. Zastępując częściowo tłuszcze zwierzęce (nasycone) tłuszczami jedno- lub wielonienasyconymi, powodujemy obniżenie we krwi poziomu cholesterolu całkowitego i frakcji LDL (złego cholesterolu), jednocześnie kwasy jednonienasycone nie zmniejszają w organizmie zawartości HDL (dobrego cholesterolu). Największe znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania organizmu mają niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) z grup: • omega-6 – kwas linolowy (LA), gamma-linolenowy (GLA) i arachidonowy (AA) • omega-3 – alfa-linolenowy (ALA), eikozapentaenowy (EPA) i dokozaheksaenowy (DHA). Nasz organizm nie produkuje kwasów linolowego (LA) i alfa-linoleinowego (ALA), musimy je więc dostarczać z dietą, włączając do niej np. oliwę z oliwek, olej lniany. Nieroślinnym wyjątkiem wysokojakościowych NNKT są tłuszcze omega-3 otrzymywane z ryb dalekomorskich.

Wymienione wyżej pozostałe NNKT, takie jak kwas gamma-linolenowy (GLA) i arachidonowy (AA) oraz kwasy eikozapentaenowy (EPA) i dokozaheksaenowy (DHA), teoretycznie nie muszą być dostarczane z pożywieniem, ponieważ nasz organizm potrafi je wytworzyć samodzielnie, ale jest jeden ważny warunek – musimy mieć w organizmie wystarczającą ilość kwasów linolowego oraz alfa-linolenowego.

W praktyce jednak często mamy kłopoty z wytworzeniem tych kwasów, bo np. brakuje nam innych substancji, również niezbędnych do tego procesu, np. witaminy B6, magnezu, cynku. Niekorzystnie na wytworzenie NNKT wpływają też zaburzone wydzielanie insuliny, wysokie ciśnienie tętnicze, przyjmowanie leków przeciwzakrzepowych czy pożywienie bogate w szkodliwe izomery TRANS. Niedobory NNKT są bardzo niekorzystne dla zdrowia. Powodują m.in. spadek przyrostu masy ciała, spowolnienie wzrostu, zmiany skórne, zwiększoną wrażliwość na infekcje, kruchość naczyń włosowatych, zaburzenie transportu cholesterolu i pracy nerek. Stan taki najbardziej odczuwają młode osoby, ludzie wycieńczeni, przewlekle chorzy, po oparzeniach i zabiegach operacyjnych. Kwasy omega-3 DHA odgrywają główną rolę w pracy tkanki nerwowej.

Około 30% suchej masy mózgu i oczu oraz do 60% masy w komórkach nerwowych (neuronach) składa się z nienasyconych kwasów tłuszczowych, których poziom w organizmie zależy wyłącznie od rodzaju spożywanych pokarmów. Dlatego też nic dziwnego, że niedobór DHA w diecie małych dzieci powoduje pogorszenie wzroku, zmniejszenie ilorazu inteligencji, nadpobudliwość psychoruchową (ADHD), alergie, zmiany atopowe skóry.Omega-3-DHA jest strategicznym materiałem budulcowym wszystkich nerwów i komórek. Dlatego właściwa dieta bez kwasów tłuszczowych trans z suplementacją DHA jest niezbędna, zwłaszcza w okresie ciąży i w wieku niemowlęcym, kiedy buduje się młody organizm. Kwasy omega-3 EPA biorą czynny udział w syntezie związków, które wykazują silne działanie przeciwzapalne, przeciwalergiczne, przeciwzakrzepowe, hamujące nadmierną kurczliwość naczyń krwionośnych, mają działanie przeciwmiażdżycowe. Rolą tych kwasów jest regulacja metaboliczna układu sercowo-naczyniowego.

Kwasy te mają również silne działanie antynowotworowe, nie tylko hamują rozwój choroby, ale również przyczyniają się do usuwania już istniejących zaburzeń, zwiększając tzw. odporność komórkową. Najnowsze badania utwierdzają nas w przekonaniu, że przy zastosowaniu właściwie dobranych olejów z grupy omega-3 rośnie skuteczność środków chemoterapeutycznych, przy jednoczesnej ochronie zdrowych komórek

 

Fragment pochodzi z książki „Każdy kęs ma znaczenie” dr Grażyny Pająk

Cały rozdział możecie przeczytać w książce „Każdy kęs ma znaczenie.” dostępnej w Empik lub online

http://www.empik.com/kazdy-kes-ma-znaczenie-dieta-doktor-grace-pajak-grazyna,p1186996877,ksiazka-p

Lub na Woblink w formie papierowej i ebook

https://woblink.com/ksiazka/kazdy-kes-ma-znaczenie-dieta-doktor-grace-pajak-grazyna-75857

https://woblink.com/ebook/kazdy-kes-ma-znaczenie-grazyna-pajak-37889

1.  Tylko 10 Polaków uznaje, że żyje proekologicznie. W sześciostopniowej skali oceniamy się na 3,8, natomiast w porównaniu do innych krajów na 3,59. Można powiedzieć, że musimy się jeszcze wiele nauczyć ?

Zdecydowanie tak ! Przede wszystkim musimy się nauczyć, że od Naszych wyborów i działań zależy Nasze zdrowie i środowisko w którym żyjemy. Naszą eko edukację rozpoczęliśmy dużo później niż np. kraje skandynawskie czy inne Państwa Europy Zachodniej. Dziś dzięki komunikacji możemy śledzić trendy znacznie szybciej niż kiedyś , w związku z tym jedyne czego Nam często brakuje to czas i chęci.

2. 44% badanych uważa, że konkretną postawę wobec ekologii wynieśli z domu rodzinnego. Czy ciężko jest zmienić nastawienie, gdy nasi bliscy zachowują się nieekologicznie ?

Wszystko zależy od tego czy chodzi o bliskich, którzy współtworzą z Nami gospodarstwo domowe i od tego jak bardzo jesteśmy asertywni i gotowi podejmować niezależne decyzje, nawet jeśli grupa znajomych lub rodzina ma inne zdanie, a nasze proekologiczne zachowania często mogą postrzegać jako fanaberie a nie faktyczny wpływ na środowisko w skali mikro czy też makro. Ziarnko do ziarnka, kropla do kropli i efekt końcowy zależy od każdego mieszkańca planety bo każdy nawet najmniejszy organizm jest częścią ekosystemu.

3. Najczęstszym proekologicznym zachowaniem Polaków jest nieśmiecenie. Dalej oszczędność wody i energii elektrycznej. Tylko 8% badanych bierze udział w akcjach i inicjatywach ekologicznych.

Akcje ekologiczne są dla Nas jako społeczeństwa nowością. Przez wiele lat nie zwracano uwagi na ekologię ani nie kładziono nacisku na edukację w tym temacie. Dziś o ekologii mówimy coraz więcej ale często kończy się tylko na słowach. Przykład idzie z góry a aktualnie mamy nienajlepsze wzorce …

4. Polacy zapytani o główne zagrożenie dla środowiska naturalnego wskazują emisję zanieczyszczeń do atmosfery. To również zanieczyszczone powietrze jest przez nich dostrzegane na co dzień. Jak pojedyncza osoba, może wpłynąć na poprawę tej sytuacji ?

Zanieczyszczenie atmosfery powodowane jest przez wiele czynników. Pojedyncza osoba może wpływać na jakość powietrza przede wszystkim poprzez wybór odpowiedniego ogrzewania i paliwa którym zasila system grzewczy. Niestety spalanie śmieci i plastiku jest codziennością również w miejscowościach uzdrowiskowych. Gdyby pokazywać ludziom filmy, które obrazują choroby powodowane przez zanieczyszczenia oraz niszczenie planety wówczas świadomość społeczeństwa rosłaby i znacznie łatwiej byłoby chronić nasze środowisko, niestety jak wiadomo dokumenty najczęściej emitowane są po godzinie 23:00 … Również neutralizacja smogu elektromagnetycznego wpływa na spalanie gazów i ich uwalnianie do atmosfery.

5Szacuje się że 90% roślin potrzebuje udziału pszczół, bądź innych owadów w procesie zapylania. Do czego może doprowadzić stale pogłębiająca się sytuacja wymierania pszczół ?

Do deficytu żywności. Pszczoły potrzebują do życia naturalnego środowiska. Glifosat, który masowo wykorzystywany jest w rolnictwie oraz smog elektromagnetyczny, który pochodzi z linii wysokiego napięcia, kondensacji wifi oraz masztów telefonii komórkowej skutecznie doprowadzają pszczoły do zagłady. Niestety korporacje zamiast ratować pszczoły stworzyły już ich syntetyczne substytuty w związku z tym niebawem obudzimy się w Świecie sztucznej żywności zapylanej przez mikro chipy wyglądające identycznie jak pszczoły i na pewno ktoś na tym zarobi … monopol zawsze jest dochodowy.

6. Aż 38% Polaków sprzątając korzysta z tzw. „metod babci” czyli naturalnych produktów, takich jak soda oczyszczona, sok z cytryny czy ocet. Czy naprawdę niepotrzebnie przepłacamy za wiele detergentów ?

Doszliśmy do paradoksalnej sytuacji gdzie w balsamie do mebli mamy naturalny sok z cytryny natomiast w napojach i wodach mamy syntetyczny kwas cytrynowy. Paranoja nieprawdaż ? Stare metody połączone z efektywnymi mikroorganizmami dają najlepsze rezultaty zarówno dla człowieka jak i dla środowiska. W detergentach jak bardzo dużo syntetycznej chemii, która jest szkodliwa dla naszego organizmu. Obciążenie środowiska naturalnego oraz wód gruntowych związkami chemicznymi pochodzącymi z kosmetyków i detergentów jest tak duże, że mamy już tego efekty w postaci np. pandemii różnego rodzaju alergii.

7.  Sposób i miejsce produkcji ubrań to elementy, które są najrzadziej brane pod uwagę w procesie zakupu ubrań. Najważniejsza jest nadal cena.

Niestety tak; jednak kupowanie taniej odzieży wcale nie prowadzi nas w efekcie do oszczędności. Jest ona niskiej jakości, kupujemy jej dużo, wciąż kuszą nas oferty, promocje i wieczne wyprzedaże ; reasumując już po pierwszym praniu pojawiają się dziury, wady, i wychodzi na jaw kiepska jakość materiału. W konsekwencji mamy na rynku dużo niczego, a mało produktów dobrej jakości, które przeżyją chociaż do kolejnego sezonu. Kupujemy tanio, a płacimy dużo.

8. 60% Polaków uważa, że inicjatywy ekologiczne nie są dobrze nagłaśniane. Co należy zrobić, żeby o akcjach dowiedziało się jak najwięcej osób, a tym samym aby jej efekty były możliwie największe ?

Po pierwsze liczą się intencje. Jeżeli akcja ekologiczna jest jedynie chwytem marketingowym, który ma na celu zwiększenie sprzedaży a nie rzeczywistą chęcią zmian prędzej czy później konsumenci się zorientują. Poza tym za wieloma organizacjami ekologicznymi stoją układy i wielkie pieniądze oraz wielkie korporacje. Dlatego też przeciętny konsument nie wierzy już nikomu ani nie ma nadziei na poprawę sytuacji w związku z tym nie angażuje się wcale a akcje ekologiczne, które zauważy uzna za kolejną reklamę.

9. Ponad połowa badanych (54%) uważa, że proekologiczne życie łączy się z oszczędnością. Czy żyjąc proekologicznie możemy na tym faktycznie zyskać poza oczywistą wartością, jaką jest troska o środowisko naturalne ?

Oczywiście, że żyjąc świadomie ekologicznie możemy na tym faktycznie zyskać. Korzyści ze świadomych wyborów odczuje nasze ciało, nasze gospodarstwo domowe, nasz portfel oraz mikro środowisko. Każdy z Nas chcąc chronić planetę powinien zacząć od Siebie i świadomej decyzji, a nie od ślepego podążania za tłumem.

10. Idea „Smart House” jest znana 11% Polaków. Czy w najbliższej przyszłości inteligentne domy mogą stać się coraz bardziej popularne ?

Tak mogą stać się coraz bardziej popularne jednak nie znaczy to że bardziej zdrowe i ekologiczne. Kilometry kabli, systemów zarządzających takim domem tworzą gigantyczny smog elektromagnetyczny, który jeżeli nie jest neutralizowany, degeneruje nasze zdrowie prowadząc do fali chorób cywilizacyjnych. Zaczyna się od migreny a kończy na raku. Rozwiązaniem idealnym byłoby masowe propagowanie domów zrównoważonych już nawet budynki pasywne stają się powoli passe. Jednak trend smart house rośnie dlatego warto myśleć o neutralizacji szkodliwego działania systemów IT w takim domu oraz przywrócenia naturalnego środowiska w najbliższym otoczeniu.

11. W 6stopniowej skali zdrowego odżywania oceniamy się na 3.85. Jakie są największe błędy żywieniowe Polaków ?

Ślepe podążanie za modą, trendami lansowanymi przez celebrytów, oszukiwanie samych Siebie lub robienie tego co robią wszyscy. Nie ma jednej diety dla każdego. Różnimy się typem metabolizmu tak jak grupą krwi – to po pierwsze. Po drugie należy zacząć od zmiany stylu życia i zrozumienia że zdrowie to jest proces, który wymaga naszego ciągłego zaangażowania, nauczenia się podstaw a nie chwilowych zrywów i katowania własnego organizmu. Jako społeczeństwo zjadamy mnóstwo przetworzonej żywności, jemy dużo cukru, glutenu, kwasów tłuszczowych trans, śmieciowego jedzenia oraz przetworzonego nabiału, który nie ma nic wspólnego ze zdrowiem. Rocznie z pożywieniem zjadamy około 10 kg sztucznych dodatków do żywności.

12. Do zakupu ekologicznych produktów zniechęca przede wszystkim ich cena, która idzie w parze z napisem „bio” czy „eko”. Czy możemy kupić, zdrowe, ekologiczne jedzenie, a przy okazji nie wydawać dużych kwot ?

Zdecydowanie tak. Niestety tak jak wszystko również certyfikaty bio i eko możemy dzisiaj kupić. To że produkt jest drogi nie znaczy, że jest zdrowy. Najlepiej kupować produkty z małych lokalnych wytwórni, prosto od zaprzyjaźnionych rolników – obecnie jest wiele platform internetowych i małych sklepików gdzie możemy kupić wszystko od jaj po świeżo wypiekany chleb. Również w supermarketach coraz częściej pojawia się żywność wysokiej jakości. Każdy kęs ma znaczenie i to rynek czyli my decydujemy o tym co będzie sprzedawane.

13. 24% Polaków czyta etykiety na wszystkich produktach, czy świadomość konsumencka w naszym kraju rośnie ?

Zdecydowanie tak jednak wraz ze wzrostem świadomości konsumenta rośnie przebiegłość producenta. Zakupy spożywcze stały się spacerem po polu minowym. Wabią nas obrazki i napisy, które przekonują o dobrych intencjach producenta, a niestety często mimo że na opakowaniu mamy szczęśliwe kury i eko hasła w środku znajdziemy jaja klatkowe z masowej produkcji. Niestety skład na etykiecie nie zawsze jasno pokazuje wszystko co zawiera produkt, natomiast nasz organizm jeśli nie jest jeszcze zatruty na pewno da nam znać czy był to produkt naprawdę zdrowy.

14. Od marki green oczekujemy przede wszystkim organizowania spotkań edukujących w zakresie proekologicznego życia, szkoleń odnośnie stanu środowiska oraz takich, które prezentowałyby konkretne ekologiczne produkty i styl życia. Mało się słyszy o tego typu akcjach, być może to brak podstawowej wiedzy wpływa na niewielki odsetek osób żyjących proekologicznie ?

Jako właściciel marki green (AQUAcell) z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć że najważniejsza jest edukacja i zwiększanie świadomości konsumenta i społeczeństwa. Od poand 25 lat edukuję ludzi z różnych grup społecznych na wielu płaszczyznach od ekologii poprzez endoekologię po zdrowe odżywianie i diet coaching. Wszystkie te elementy są składową zdrowego stylu życia, i mają bezpośrednie przełożenie na planetę i środowisko w aspekcie mikro i makronomicznym. Dopiero synergiczne spojrzenie na człowieka jako część ekosystemu Ziemii jest wstanie zatrzymać destrukcję oraz wpłynąć na przywrócenie równowagi na tej planecie. Jak na razie to jedyny dom który mamy. Niestety inwestujemy coraz więcej w poszukiwania życia na Marsie, kiedy nie potrafimy wciąż żyć tu gdzie możemy.

Rozwój rolnictwa i sztuki kulinarnej rozpoczął się wraz z osadnictwem. Przez wieki człowiek stopniowo uprawiał coraz więcej roślin i udomawiał nowe gatunki zwierząt i rozwijał rolnictwo. Ziemia użytkowana racjonalnie, starannie i umiejętnie zaczęła dawać coraz wyższe plony. Pogłębiała się warstwa próchnicy, w uprawach pojawiały się nowe gatunki roślin, w hodowli nowe rasy zwierząt. Rozwijający się przemysł umożliwiał wytworzenie coraz lepszych narzędzi i maszyn rolniczych. Równowaga środowiska, płodozmian, różnorodność roślin, hodowla zwierząt w zgodzie z naturą dawały zdrową żywność, która korzystnie wpływała na zdrowie człowieka.

Ostatnie stulecie zupełnie zmieniło charakter rolnictwa i produkcji żywności. Wychodząc z założenia, że rośliny uprawne można „karmić” poszczególnymi substancjami mineralnymi dostarczanymi do gleby, w której rosną, zaczęto na szeroką skalę stosować nawozy chemiczne. Po wprowadzeniu sztucznych nawozów, automatyki i wyspecjalizowanych maszyn w rolnictwie zbiory były coraz większe, a praca coraz łatwiejsza. Wydawało się, że takie rolnictwo ma same zalety. Plony wzrastały nawet o 100%, trud przemieszczania setek ton obornika został ograniczony do rozsypywania kilkuset kilogramów azotanów, fosforanów i soli potasowych.

W tym czasie zbiory były wysokie i dorodne, a dochody ludzi z branży rolniczej rosły imponująco. W krótkim czasie rolnictwo nastawione wyłącznie na zysk stało się jednym z działów produkcji przemysłowej. Aby zrównoważyć popyt i sprzedaż, kosztem małych gospodarstw, zaczęto stopniowo wprowadzać kombinaty rolnicze jako linie produkcyjne. Rozpoczęto masową produkcję taniej żywności o niskiej jakości. Preferencje dużych gospodarstw i nadmiar tanich produktów spożywczych spowodowały, że praktycznie przestało się opłacać produkować zdrową żywność ekologiczną.

Rozpoczęła się magia mrożonek, przetworzonych produktów, fast foodów, kuchenek mikrofalowych, era gotowych produktów. Po latach okazało się, że stosując masowo nawozy mineralne, ograniczono, a z czasem całkowicie zaniedbano zabiegi podtrzymujące procesy regeneracyjne i glebotwórcze, niezbędne dla utrzymania wysokiego stanu próchnicy. Aby rozległe uprawy wyizolowanych gatunków i odmian – zbóż, warzyw i owoców – dalej dawały obfite plony i wysokie zyski, stosowano nowe środki chemiczne do zwalczania chorób, chwastów i pasożytów. Pojawienie się tych substancji na rozległych obszarach monokultur uprawowych spowodowało zaburzenie równowagi w całym środowisku.

Długi okres sztucznego stymulowania gleby zablokował w niej naturalne procesy regeneracyjne. Naruszenie równowagi składników organicznych i mineralnych spowodowało zaburzenie wszystkich procesów biologicznych. Brak równowagi w glebie obniżył jakość plonów, jednocześnie zaburzając równowagę składników odżywczych w roślinach, które stały się coraz mniej wartościowym pożywieniem dla ludzi i zwierząt.Współczesne rolnictwo zostało zdominowane wymogami produkcji mięsno-hodowlano-paszowej. Znaczną część zbiorów przeznacza się na paszę dla zwierząt hodowanych na mięso. Proporcje są przerażające, mała część tej ilości zboża, którą uprawia się obecnie, wystarczyłaby do dostarczenia codziennego posiłku wszystkim ludziom na Ziemi przez cały rok. Zwiększenie plonów jest wymuszane głównie produkcją mięsa. Ogromne, nienaturalne hodowle zwierząt przeznaczonych na rzeź są olbrzymim obciążeniem ekologicznym dla całego środowiska. Dodatkowo w pogoni za efektami pseudohodowli zwierzęta są faszerowane nie tylko sztuczną karmą, ale też hormonami i antybiotykami. Ponad 89% rocznej produkcji antybiotyków na świecie jest wykorzystywana w hodowli zwierząt.

Przywykliśmy do wygody, stare dobre nawyki z czasem się zatarły. Wabieni reklamą, zaczęliśmy jeść potrawy nowe, ładne, kolorowe, sztuczne, ale niezdrowe. Na przestrzeni ostatnich 50 lat sposób, w jaki się odżywiamy, zmienił się diametralnie, a my oczami wyobraźni wciąż widzimy naturalną uprawę roślin i hodowlę zwierząt. Etykiety kupowanych produktów pokazują nam naturalne środowisko, zielone łąki, zdrowe zwierzęta. W supermarketach warzywa i owoce kupujemy przez cały rok. Producenci rzadko się przyznają, jak produkowana jest żywność. Obecnie w masowej produkcji w grę wchodzą fabryki, olbrzymie przetwórnie, coraz częściej należące do wielkich międzynarodowych korporacji. Nie liczą się już małe gospodarstwa. Nasze jedzenie pochodzi z dużych fabryk, gdzie nie liczą się człowiek i zwierzęta. Nikt nie myśli o chorobach i konsekwencjach ekologicznych takiej produkcji.

Przemysł spożywczy przestał być przyjazny człowiekowi. Masowo produkowana żywność, choć jest to trzymane w tajemnicy, stała się niebezpieczna. Większość producentów śmieciowej żywności ukrywa swoje metody produkcji i z zasady nie jada własnych produktów. W krajach rozwiniętych zaledwie kilkanaście międzynarodowych korporacji narzuca zasady i prawa produkcji żywności, kontrolując rynek spożywczy praktycznie od rolnika do półki w supermarkecie. Duże korporacje, osiągając gigantyczne zyski, masowo wykupują małe przedsiębiorstwa, ale wówczas przestają one produkować naturalną żywność. Przez lata korporacje doprowadziły do wprowadzenia ustaw, które uniemożliwiają publiczną krytykę produkowanej przez nie żywności. Przemysł spożywczy rozwinął się dzięki gigantycznym sieciom dyktującym warunki na rynku. I nawet jeśli rezygnujemy z fast foodów, to i tak najczęściej jemy mięso z masowej produkcji.

Przez lata przemysł zmienił produkcję kurczaków. Cykl życia jednej kury trwa o połowę krócej niż 40 lat temu. Po 7 tygodniach kura waży 2,5 kg. Filety są większe, sprzedawane bez kości – skutecznie zmieniają gusta klientów. Nie liczy się to, ile kura zjadła antybiotyków i czy mięso jest zdrowe, ważne, że mieści się w sztucznie ustalonych normach. Przemysł zmienił nie tylko chów, ale również przetwórstwo i wszystkie branże pokrewne. Produkcja kukurydzy, soi, pszenicy i rzepaku, które podbiły świat, wzrosła minimum dziesięciokrotnie dzięki nawozom, herbicydom i pestycydom. Nieważne, że rośliny te są modyfikowane, szkodliwe dla człowieka, liczy się tylko zysk. Kukurydziany syrop glukozowo-fruktozowy, gluten pszeniczny, olej sojowy i rzepakowy i „zdrowa żywność” z tych produktów to tylko nieliczne przykłady nadużyć zaufania klientów przemysłu spożywczego.

Szybki rozwój przemysłu chemicznego i spożywczego nie pozostał bez wpływu na produkcję żywności. Nowoczesne technologie umożliwiły nadmierne przetwarzanie codziennie spożywanych przez nas pokarmów. Niszcząc i przerabiając różne produkty naturalne, pozbawiamy ich resztek cennych witamin i minerałów. Izolując z nich poszczególne składniki spożywcze, dodając dziesiątki różnych związków chemicznych w postaci spulchniaczy, barwników, zapachów, konserwantów, zestawiamy nową żywność zupełnie inaczej, niż robiła to natura.

Nikt nie myśli, czy krowy mogą jeść kukurydzę i mączki produkowane z odpadów mięsa ryb i zwierząt. Nikt nie weryfikuje skutków nowych technologii, zastanawiając się nad sensem i tolerancją ich w środowisku. Traktujemy zwierzęta i siebie jak maszyny, którym dostarcza się paliwo. Stare porzekadło mówi, że jesteś tym, co jesz. Współczesna nauka to potwierdza, ale przecież to zdanie dotyczy również zwierząt hodowlanych, które w łańcuchu pokarmowym sami spożywamy. Oddzielono nas od naturalnego środowiska. Ziemia leży odłogiem. O wszystkim decydują wielkie korporacje. Powstaje pytanie, czy można zmienić ten system ? Czy można wykarmić nasz świat produktami naturalnego, ekologicznego rolnictwa ? Myślę, że TAK. Rolnicy ekologiczni są bardzo zaradni, generują mniejsze koszty produkcji, dodatkowo nie marnują tyle żywności i energii co giganty. Epidemie zakażeń Escherichią coli, salmonellozą czy chorobą Creutzfeldta-Jakoba (choroba szalonych krów) to przecież konsekwencje życia zwierząt w bezdusznych fabrykach, a nie w małych gospodarstwach powadzonych w harmonii z naturą.

To ostatni dzwonek, aby uratować ten świat. Aby oczyścić i odbudować Ziemię, wprowadzić stan homeostazy w środowisku i każdym organizmie żywym. Wystarczy większa świadomość decydentów, wsparcie dla małych producentów i przekonanie, które przecież zależy od nas samych. Masz wybór.

Chcąc zmienić ten system:

  • wybieraj produkty sezonowe
  • kupuj żywność lokalną
  • kupuj żywność jak najbardziej naturalną i organiczną
  • korzystaj z ryneczków lub zaopatruj się u rolników
  • wybieraj firmy, które jak ty chcą zmienić ten świat na lepszy
  • kupuj produkty firm, które szanują zwierzęta i pragną produkować bezpieczną, zdrową żywność
  • w internecie szukaj platform, które łączą producentów żywności ekologicznej z konsumentami
  • zorganizuj wokół siebie społeczność, która myśli tak jak ty
  • sprawdzaj, co dany produkt ma w składzie (czytaj etykiety)
  • jedz posiłki przygotowane w domu • poza domem wybieraj sprawdzone restauracje.

Fragment pochodzi z książki „Każdy kęs ma znaczenie” dr Grażyny Pająk

Cały rozdział możecie przeczytać w książce „Każdy kęs ma znaczenie.” dostępnej w Empik lub online

http://www.empik.com/kazdy-kes-ma-znaczenie-dieta-doktor-grace-pajak-grazyna,p1186996877,ksiazka-p

Lub na Woblink w formie papierowej i ebook

https://woblink.com/ksiazka/kazdy-kes-ma-znaczenie-dieta-doktor-grace-pajak-grazyna-75857

https://woblink.com/ebook/kazdy-kes-ma-znaczenie-grazyna-pajak-37889

To już 18 odcinek z serii Akademia Zdrowia DGD dla Polonii !

Tym razem Dr Grażyna Pająk rozmawia z Ewą Staniszewską o tym jakie tłuszcze są zdrowe, dlaczego masło jest podstawą, czy olej kokosowy jest zdrowy czy nie, o tym dlaczego olej rzepakowy nie nadaje się do spożywania i jakie tłuszcze są najlepsze do smażenia o obróbki termicznej.

Posłuchaj koniecznie – znajdziesz odpowiedź na te pytania właśnie w 18 odcinku naszej Akademii Zdrowia dla Polonii.

GOŚĆ 38. KONGRESU i TARGÓW LNE Dr Grażyna Pająk – Działa pod marką dr GRACE od 1992 roku. Polska legenda dietetyki. Autorka publikacji naukowych i prasowych, znana z audycji radiowych i telewizyjnych, założycielka Akademii Zdrowia DGD. Jest twórcą DIETY DGD (DrGraceDiet) oraz kompleksowego systemu ONKO HELP, który łączy rolę żywienia, pozytywnego myślenia i aktywności fizycznej w leczeniu i profilaktyce chorób nowotworowych. W lutym ukazała się jej pierwsza książka „Każdy kęs ma znaczenie”.

LNE: Czy naprawdę każdy kęs ma znaczenie ?
Grażyna Pająk: Oczywiście, że tak. Zwłaszcza w XXI wieku, gdy masowo przetwarzamy żywność. Przez wieki żyliśmy w zgodzie z naturą, dostarczając sobie wszystkie niezbędne składniki odżywcze poprzez podstawowe żywienie. W tej chwili żywność ma około 10 razy mniej składników odżywczych, które mieli nasi przodkowie 100 lat temu. Wraz z produktami spożywczymi z masowej produkcji rocznie dostarczamy do organizmu około 10 kilogramów różnego rodzaju związków chemicznych, które z reguły nie są dla niego obojętne. Jeśli popatrzymy na to, że rocznie zjadamy od 600 do 1000 kilogramów pożywienia, to tak naprawdę wszystko to się sumuje, wpływając na funkcjonowanie naszego organizmu. Styl życia i model odżywiania decydują o naszym zdrowiu w 45–50%, a do 70. roku życia średnio zjadamy od 35 do 70 ton pożywienia, więc każdy kęs żywności decyduje o naszym zdrowiu i samopoczuciu.

Czy może pani zdradzić swoje złote zasady komponowania posiłku ?
Ja bym to pytanie zmieniła i zamiast komponowania posiłków powiedziała o złotych zasadach odżywiania. Komponowanie posiłków to już następny etap, najpierw trzeba wiedzieć , co należy jeść, a później dopiero, jak to jedzenie składać. Oczywiście, nie powinniśmy mieszać węglowodanów z białkami, ale jeżeli mamy nieoczyszczone węglowodany, czyli naturalne nasiona czy nieprzetworzone mąki i połączymy je z białkiem, to wcale to nie przeszkadza. Jednak kiedy łączymy oczyszczone węglowodany z białkiem, to zaburzają się procesy trawienia. Warto również pamiętać, że zupełnie inaczej odżywia typ węglowodanowy, a inaczej typ białkowy. Typ węglowodanowy w swojej diecie potrzebuje 60% węglowodanów, a zaledwie 40% białek i tłuszczów, typ białkowy potrzebuje 60 –70% białek i tłuszczu, a zaledwie 30–40% węglowodanów.

Zasady komponowania posiłków zależą od wielu czynników. Natomiast złote zasady odżywiania polegają m.in. na odstawieniu wielu produktów, które są dla nas szkodliwe. Do tych produktów należą m.in.: kwasy tłuszczowe trans (oleje roślinne wielokrotnego tłoczenia), maksymalnie oczyszczone węglowodany (mąki w postaci ulepków) i olbrzymia ilość cukru, czyli wszystkie wysokosłodzone soki, słodycze. Powinniśmy odstawić także wszystkie przetworzone, sztucznie konserwowane produkty w puszkach. Polecam też odstawić mleko UHT, bo to nie jest tak naprawdę mleko. Coraz więcej osób nie toleruje laktozy właśnie przez stopień przetworzenia produktów mlecznych. Pojawia się cała plejada przetworzonych serów, jogurtów zawierających mleko w proszku i inne dodatki, które są niekorzystne dla naszego organizmu i zaburzają jego równowagę.

W książce „Każdy kęs ma znaczenie” przedstawiam całą listę produktów, które powinniśmy odstawić, bo powodują stany zapalne, problemy z układem krążenia, zwiększają ryzyko zachorowania na cukrzycę, nowotwory i nasilają autoagresję. Podnoszą one także poziom wolnych rodników i inicjują problemy zdrowotne, osłabiając układ immunologiczny. Druga, znacznie dłuższa lista, zawiera produkty zdrowe i bezpieczne dla naszego organizmu.

Czy możemy unikać powstawania niektórych chorób za pomocą odpowiedniej diety ? Co ma większy
wpływ na nasze zdrowie – geny czy styl życia ?

Tak naprawdę od bardzo dawna mówię o tym, że zdrowie zależy od nas samych, od tego, co jemy i jak funkcjonujemy. Oczywiście, wielu chorób możemy unikać, kiedy odżywiamy się we właściwy sposób. Warto wiedzieć, że choroby cywilizacyjne pojawiają się masowo dopiero od okresu powojennego. Mało tego, w rzeczywistości idea, że geny kontrolują biologię była hipotezą, którą obalono w latach 90. XX w. Pokazano wówczas, że kontrola genetyczna to metafora – choroby genetyczne dotykają zaledwie 2% populacji. Tymczasem większość ludzi rodzi się z genami dającymi im duże szanse na zdrowie i szczęśliwe życie, a choroby pojawiają się u nich w wyniku zaburzeń metabolicznych związanych z zależnościami pomiędzy wieloma genami i czynnikami środowiskowymi. Nasze zdrowie uwarunkowane jest tym, co myślimy, jak się odżywiamy, w jakim środowisku żyjemy.

Co w dzisiejszych czasach najbardziej nam szkodzi ?
Kumulacja wszystkich składników degradacyjnych i oddalenie od naturalnego środowiska. Nasza dieta często nie jest właściwa, a zanieczyszczenie środowiska jest olbrzymie – sami jeździmy nieustannie samochodami, a do tego dochodzą sztuczne tworzywa, lakiery i chemia, które uwalniają się w powietrzu i wodzie i zaburzają funkcjonowanie organizmu na poziomie błon komórkowych. Musimy pamiętać , że smog elektromagnetyczny także zaburza potencjały na poziomie błon komórkowych. Dodam do tego jeszcze brak ruchu. To wszystko są czynniki, które nasilają problemy ze zdrowiem.

Czy rzeczywiście dziś tak wiele osób nie toleruje glutenu i laktozy ? Czy jest to jednak bardziej moda na wyłączenie tych składników z diety ?
Jest to bardzo trudne i ciekawe pytanie. Z jednej strony faktycznie gluten i laktoza są coraz bardziej szkodliwe, ale ponieważ zwrócono na to uwagę niedawno, więc teraz bardzo często diety związane z ich odstawieniem są traktowane jako histeria, moda. Z mojego doświadczenia wynika, że coraz więcej osób, które przychodzą do mnie do gabinetu, faktycznie nie toleruje glutenu, a więc pszenicy, jęczmienia i żyta. Natomiast pozostałe zboża mają białka, które nie są glutenem. Jest olbrzymie chaos informacyjny. Warto wiedzieć, że niektóre zboża nasilają alergie. Są osoby, które nie tolerują kaszy jaglanej, co jest dla mnie zaskoczeniem, bo byłam pierwszą osobą w kraju, która namawiała do stosowania tej kaszy. Dziś średnio 40% osób jej nie toleruje, co jak podejrzewam, związane jest z procesami produkcyjnymi – obecnie jaglankę się liofilizuje, czyli suszy przy obniżonym ciśnieniu w temperaturze -1 stopnia, dzięki temu przestała się psuć i pojawiła się masowo w sklepach.

Ale wróćmy do tematu zbóż. Mnie w latach 80. uczono, że pszenica karłowata jest doskonałym zbożem, które zlikwiduje głód na świecie. Niestety po 40 latach okazuje się, że pszenica karłowata jest na tyle zmodyfikowana genetycznie, że zaczyna zaburzać funkcjonowanie naszych organizmów. Jest mnóstwo osób, zwłaszcza po infekcjach wirusowych, przy dużych problemach z jelitami, które nagle przestały tolerować pszenicę. Nie musimy mieć celiakii, żeby nie tolerować glutenu, negatywne objawy występują także u innych osób. I stąd zaczęła się moda na diety bezglutenowe. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli odstawiamy na pewien czas gluten i niektóre zboża, które nas drażnią (np. kasza jaglana, amarantus), odstawimy rośliny psiankowate, które zawierają leptyny, to doprowadzamy organizm do stanu równowagi. I kiedy zregenerujemy organizm, posprzątamy w jelitach, odbudujemy śluzówkę, to po 2 miesiącach właściwej diety możemy wrócić do chleba żytniego. Jeśli mamy zaburzoną pracę jelit, bardzo często zaczyna się problem z nietolerancją laktozy i glutenu. Ponieważ nawet w wędlinach obecny jest gluten, a laktozę pod postacią mleka w proszku dodaje się do różnych produktów, nasz organizm coraz częściej się buntuje.

Czy krótkoterminowe diety mają sens, zważywszy na fakt, że wielu z nas wraca potem do starych nawyków żywieniowych ?
Mają sens, jeśli są to diety robione we właściwy sposób. Najnowsze badania pokazują, że 72-godzinny post regeneruje organizm, doprowadza go do stanu równowagi i aktywuje komórki macierzyste. Jeżeli jest to 3-dniowa dieta oparta na gotowanych jabłkach, z dodatkiem masła klarowanego, imbiru cynamonu, a do tego dodamy dobrze ugotowany ryż i jemy z tych składników różnego rodzaju dania (koktajle, ryż z jabłkiem), to odżywiając się tak przez pełne 3 doby, doprowadzamy organizm do stanu, w którym się oczyszcza. Wiele niewłaściwych procesów w organizmie się wycofuje, reagujemy jak przybory głodówce, choć to nie jest głodówka. Natomiast gdy robimy dietę odchudzającą pod kątem kalorii, ale jemy byle co i byle jak, to efekt jest zupełnie inny. Wtedy głodzimy organizm Przy odpowiedniej diecie problemem jest to, że po jej zakończeniu wracamy do starych nawyków.

Czyli zrobiliśmy dietę, odciążyliśmy organizm, oczyściliśmy się, lepiej się czujemy, ale w pewnym momencie stwierdzamy „dość męczarni” i wracamy do starych przyzwyczajeń. Jeśli odżywiamy się w nieodpowiedni sposób, wprowadzamy dużo kwasów tłuszczowych trans, cukru, oczyszczonych węglowodanów, to jest tylko kwestią czasu, żeby nasz organizm ponownie się zbuntował i pokazał nam, kto tu rządzi. Osobiście nie jestem zwolenniczką wiecznych diet, uważam, że powinniśmy zwrócić uwagę na właściwy styl żywienia, czyli wyeliminować te składniki, które nam szkodzą. Możemy czasem odciążyć organizm krótką, 1–3-dniową dietą. Jedzenie byle czego zawsze się mści. Organizmu nie da się oszukać.

Co z modną „detoksykacją” – czy Pani zdaniem takie działania mają sens ? Jak powinien wyglądać detoks ?
We współczesnym świecie każdy sposób na detoksykację jest korzystny dla organizmu, bo wtedy doprowadzamy go do stanu równowagi. Jednak detoks powinien być robiony z głową. Musimy pamiętać , że w trakcie takiej terapii złogi z wszystkich naturalnych filtrów wyrzucane są na zewnątrz, a organizm pozbywa się wszystkich szkodliwych związków chemicznych dostarczonych z pożywieniem, pozostałości po lekach, skażeniu środowiska, wszelkiego typu alergenów, kwasu moczowego, złogów soli mineralnych itd. Jeżeli robimy detoks, zaczynając od oczyszczenia jelit, układu moczowego, to wtedy dalej stopniowo jesteśmy w stanie oczyszczać wątrobę i cały organizm.

Nigdy nie możemy traktować głodówki jako zabawy czy sposobu na odchudzanie. To z reguły kończy się źle, bo jeśli wcześniej nie oczyścimy jelit, nie przygotujemy organizmu, to toksyny z naszych filtrów przedostają się z powrotem do organizmu. Pamiętajmy,że nie każdy może stosować głodówkę – zakazana jest u osób z depresją, z chorobami psychicznymi, ze świeżo otwartymi wrzodami, przy silnej nadczynności tarczycy, przy chorobach z gorączką, gruźlicy, stanach organicznego osłabienia, silnego napięcia nerwowego czy długotrwałego stresu, a także w ciąży i w chorobach nowotworowych.

W swojej książce pisze też pani o zespole chronicznego zmęczenia. Dotyczy on coraz większej liczby osób – jak z nim walczyć ?
Po raz pierwszy zjawisko syndromu chronicznego zmęczenia opisano 30 lat temu. Już wówczas Światowa Organizacja Zdrowia uznała je za jednostkę chorobową. Mamy coraz szybsze komputery, samochody, kontakt z całym światem, a informacje bombardują nas ze wszystkich stron. Powoduje to ciągły stres, chroniczne napięcie. Rosną wymagania, przybywa nam obowiązków i efekt jest taki, że pojawiają się zaburzenia homeostazy w naszym organizmie – odczuwa je ciało i umysł. Przeciążenie organizmu powoduje, że czujemy się osłabieni, odizolowani. Dotyka to przede wszystkim ludzi młodych, ambitnych, pełnych zapału, którzy mają najwięcej pomysłów. Zaczynają „padać” – pojawiają się bóle głowy, ogólne rozbicie, napięcie mięśniowe, wieczne biegunki, wymioty, podenerwowanie lub senność. To są pierwsze objawy syndromu chronicznego zmęczenia. Często te objawy są traktowane jako histeria czy ucieczka od pracy, a to są objawy buntu ciała.

W grupie ryzyka są również osoby, które w trosce o swoją formę fizyczną bardzo dużo ćwiczą, starują w maratonach, triatlonach, iron menach. Chcąc połączyć obowiązki rodzinne z pracą i intensywnymi ćwiczeniami, również zaczynają mieć tego typu objawy. Jak temu przeciwdziałać ? Przede wszystkim należy pamiętać, że każdy z nas potrzebuje odpoczynku. Musimy zapewnić sobie 6, najlepiej 7 godzin snu. Jeśli nie możemy spać wieczorem, to może to być przemęczenie organizmu, ale możemy też być głodni. Jeśli jemy za wcześnie kolację, możemy borykać się przed snem z głodem. Należy wtedy wstać i wypić chociaż szklankę wody. Warto pamiętać, że właściwa dieta jest pierwszym krokiem, żeby poczuć się zupełnie inaczej.

Co jeszcze pomaga uniknąć syndromu chronicznego zmęczenia ?
Na pewno kontakt z naturą, kąpiele w basenach z ożywioną wodą, neutralizacja smogu elektromagnetycznego, naturalne włókna otaczające nasze ciała, muzyka klasyczna, zdrowy sen, czas na relaks i medytację. Proszę powiedzieć nam nieco więcej o swoim autorskim programie „Onkohelp”… To nie jest cały program – to dieta DGD (Dr Grace Diet – przyp. red.) połączona z odpowiednim podejściem do organizmu z problemem nowotworowym. Medycyna konwencjonalna w przypadku nowotworów tak naprawdę często jest bezsilna. O diecie w szpitalu mówi się tylko, że powinna być lekkostrawna. Coraz więcej ludzi z chorobami nowotworowymi trafi a do mojego gabinetu. W latach 90. były to pojedyncze osoby, w tej chwili większość moich pacjentów to właśnie osoby z chorobami nowotworowymi. Często są to ludzie młodzi.

Podsumowując swoje doświadczenie, połączyłam dietę DGD z odpowiednim podejściem do problemów nowotworowych. Podpowiadam swoim pacjentom, jak w naturalny sposób mnogą doprowadzić organizm do stanu równowagi. Po latach nareszcie świat nauki zaczął mówić o tym, że właściwe żywienie jest podstawą przy leczeniu chorób nowotworowych. Otyłość, podobnie jak nieodżywienie, zmniejsza szanse na skuteczną terapię. Nadmiar tkanki tłuszczowej powoduje przewlekłe stany zapalne, zaburzenia w syntezie działania czynników wzrostu, powoduje też zaburzenia hormonalne. Niewłaściwa dieta karmi raka. Przetworzona żywność, wędliny, wołowina, wieprzowina, gluten pszenny, cukier, węglowodany oczyszczone, produkty smażone, kwasy tłuszczowe trans czy alkohol to składniki nasilające problemy nowotworowe. Najnowsze badania naukowe pokazują też, że taka żywność zmniejsza skuteczność chemio- i radioterapii, czyli szansę na wyleczenie. Program Onko-help podpowiada, jak zdrowo się odżywiać, jaką suplementację stosować. Zwracam także uwagę, że ruch jest podstawą w oczyszczaniu organizmu.

Dzięki niemu uruchamiamy limfę, dlatego każda aktywność fizyczna jest u osób z nowotworami bardzo cenna. Jeżeli źle się czujemy, nie możemy ćwiczyć, warto iść choćby na spacer. Okazuje się, że właściwe żywienie nie tylko leczy raka, ale również zabezpiecza nasz organizm przed nawrotami choroby. Znam wielu pacjentów, którzy wyszli z problemów nowotworowych. Dieta DGD, która odblokowuje pracę przewodu pokarmowego, uszczelnia barierę jelitową, poprawia układ odpornościowy, likwiduje stany zapalne w organizmie, a przez to poprawia parametry biochemiczne krwi i likwiduje nakładające się problemy autoimmunologiczne. Jeśli naprawiamy organizm na poziomie funkcjonowania komórek, zaczynają cofać się problemy nowotworowe, czujemy się coraz lepiej. Pamiętajmy jednak, że nie wszystkie terapie antynowotworowe są dobre dla każdego. Nawet najlepsza terapia dla jednej osoby może być pasmem kłopotów dla innej.

Będzie pani gościem 38. Kongresu LNE. O cmzy będzie pani mówiła podczas swojego wykładu ?
Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie ! Tematem mojego wykładu będzie dieta przeciwzapalna. Postaram się omówić czynniki, które poprawiają stan skóry, eliminują procesy starzenia, likwidują autoagresję oraz takie, które nasilają stany zapalne w naszym organizmie. Pokażę, jak regenerować organizm dietą, jak likwidować stany zapalne śluzówki jelit oraz jak poprawiać funkcjonowanie całego organizmu, aby powrócił do stanu równowagi, homeostazy. Gdy odkwasimy organizm, przywrócimy mu równowagę na poziomie błony komórkowej, mija wiele problemów związanych z naszym zdrowiem, zaczynając od stanów zapalnych, przez konkretne objawy chorobowe, problemy ze skórą i autoagresję, aż po problemy nowotworowe.

To już 13 odcinek z serii Akademia Zdrowia DGD dla Polonii !

Tym razem Dr Grażyna Pająk rozmawia z Ewą Staniszewską o tym co zrobić po Świętach ze swoim zdrowiem oraz jak przeprowadzić 72 h post, który może zregenerować Nasz organizm. Posłuchaj koniecznie – znajdziesz odpowiedź na te pytania właśnie w 13 odcinku naszej Akademii Zdrowia dla Polonii.

Zapraszam do wysłuchania najnowszej audycji prosto z #CHICAGO, gdzie razem z Panią Ewą Staniszewską rozmawiamy na temat tego, które warzywa wybrać!

Stworzyliśmy DGD HEALTH ACADEMY – Akademia Zdrowia DrGrace, która pomoże Ci wybrać najlepszy sposób na rozpoczęcie zmiany stylu życia w kierunku zdrowia i dobrego samopoczucia.

Chcemy pokazać Ci, że to ty tu rządzisz! Możesz panować nad swoim zdrowiem i dobrym samopoczuciem.

W pierwszych trzech odcinkach pokażemy Ci informacje, które naszym zdaniem mogą być dla Ciebie ważne, a Ty zdecydujesz, czy chcesz oglądać Nas dalej czy nie.

Dziękujemy za wsparcie i czekamy na Wasze opinie.
DrGrace & Angie

Zapraszamy na pierwszy sezon filmów DGD HEALTH ACADEMY – AKADEMIA ZDROWIA.

Trzy pilotażowe odcinki to:

ZDROWIE – TY TU RZĄDZISZ – premiera 4 grudnia 2015 godzina 20:00
GLUTEN – O CO CHODZI – premiera 11 grudnia 2015 godzina 20:00
RAK – CZY MOŻNA Z NIM WYGRAĆ – premiera 18 grudnia 2015 godzina 20:00