O tym, jak stan środowiska oraz życie w otoczeniu nowoczesnych technologii wpływają na stan naszego zdrowia i samopoczucie, możemy dowiedzieć się z jednego z rozdziałów książki „Każdy kęs ma znaczenie” dr Grażyny Pająk, która była gościem 37. Kongresu LNE.

Większość ludzi nie dostrzega zależności między środowiskiem a stanem swojego zdrowia. Tymczasem cywilizacja XX wieku wprowadziła wiele zmian w otoczeniu człowieka, odcinając go coraz szybciej i skuteczniej od natury. Niemal połowę życia spędzamy przy sztucznym świetle w betonowych budynkach. Nasze ciała coraz częściej okrywają materiały obce naturze. Mieszkania i biura dekorują sztuczne rośliny, tapety, boazerie, poliestrowe dywany, meble, panele i syntetyczne farby i kleje. Ze wszystkich stron otaczają nas sztuczne tworzywa, kilometry kabli elektrycznych. Zanurzeni jesteśmy w falach radiowych, narażeni jesteśmy na niekorzystne skutki klimatyzacji i niedobór promieni słonecznych. Do tego dochodzą pośpiech i stres. Wszystko to oddala nas od natury, zaburzając stan naturalnej równowagi, i ma znacznie większy wpływ na nasz organizm, niż się wszystkim wydaje.

Współczesne problemy

Od lat jesteśmy „więźniami” sieci  wodno-kanalizacyjnych i elektroenergetycznych. Nie potrafi my żyć bez samochodów, telefonów komórkowych, laptopów, tabletów, radioodbiorników, telewizorów czy komputerów stacjonarnych. Ceną współczesnej cywilizacji jest środowisko życia mieszkańców większości dużych miast na kuli ziemskiej. I mimo że już 35 lat temu Światowa Organizacja Zdrowia wiele z tych zjawisk uznała za szkodliwe dla zdrowia człowieka, problem ten wciąż się nasila. O ekologii mówimy od dawna, ale mimo to z roku na rok rośnie ilość toksyn w środowisku i liczba rozwiązań technicznych oddalających nas od natury. Wyraźnie widać efekty szkodliwych bodźców działających na organizm człowieka: bóle głowy, pieczenie oczu, spadek odporności, irytacja, agresja, przemęczenie, lęk, zagubienie i rosnący stres – to nasza codzienność, przeciwko której żywy organizm coraz intensywniej protestuje.Z obserwacji wynika, że kiedy firmy przenoszą swoje biura ze starego budynku do nowoczesnego, klimatyzowanego biurowca, gwałtownie pogarsza się samopoczucie pracowników i rośnie wskaźnik zachorowalności – średnio o 30%. Zespół chronicznego zmęczenia, syndrom wypalenia, zespół nieszczelnych jelit, zespół cieśni nadgarstka, choroba legionistów – to jedynie kilka przykładów dolegliwości przypisywanych intensywnej pracy w obiektach, którymi zwykle są nowoczesne biurowce, banki i hotele.

„Nienowoczesny” organizm i nowoczesne zagrożenia

Współczesne życie w aglomeracjach miejskich tak bardzo oddaliło się od natury, że coraz trudniej nasz organizm może to zaakceptować. W 1998 roku prof. Ulrich Warnke w książce „Ryzyko utraty zdrowia” pisał: „Wchodzimy w wiek wysokiej techniki, mając strukturę człowieka pierwotnego”. Dziś już weszliśmy w wiek wysokiej techniki, a funkcjonowanie komórek naszego ciała nie zmieniło się od tysięcy lat, w przeciwieństwie do stylu życia i otaczającego nas środowiska. Człowiek wykorzystuje obecnie coraz więcej urządzeń technicznych zasilanych energią elektryczną. Urządzenia te emitują sztuczne pola elektromagnetyczne, które nakładając się na siebie, tworzą smog elektromagnetyczny (rys. 1). Ogólnie na przestrzeni zaledwie 140 lat zdołaliśmy zmienić w miastach elektromagnetyczne tło naturalnego środowiska od 100 do 200 milionów razy.

Groźnym źródłem niebezpiecznego promieniowania elektromagnetycznego są fale emitowane przez setki maszyn elektrycznych powszechnego użytku: kuchenki elektryczne indukcyjne, komputery, telefony komórkowe, tablety, rutery, dekodery, telewizory, odtwarzacze DVD, przekaźniki radiowe i telewizyjne, stacje radiolokacyjne, inteligentne systemy do zdalnego sterowania, stacje transformatorowe, instalacje elektryczne, linie wysokiego napięcia, nadajniki GPRS, EDGE, 2G, 3G, 5G, wi-fi , bluetooth, satelity itd. Wytwarzane pola elektromagnetyczne (EM), sumując się, z reguły niszczą elektromagnetyczne tło środowiska naturalnego.

W budynkach najbardziej szkodliwe dla człowieka są strefy geopatyczne, powstałe jako lokalne zaburzenia pola magnetycznego i grawitacyjnego Ziemi oraz pola wytwarzane przez wodę płynącą pod ziemią (rys. 2). Najsilniejsze z nich tworzą się na skrzyżowaniu podziemnych cieków wodnych, deformacji geologicznych wierzchnich warstw skorupy ziemskiej oraz w miejscu nałożenia się węzłów siatki szwajcarskiej (Hartmanna) i diagonalnej (Currego). Wzmocnione i skoncentrowane promieniowanie stref geopatycznych wznosi się prostopadle od powierzchni zewnętrznej ziemi do atmosfery i przenika nieomal wszystko. Na domiar złego wszystkie strefy geopatyczne dodatkowo nasilają negatywny wpływ sztucznych pól elektromagnetycznych. Przed sztucznym promieniowaniem elektromagnetycznym człowiek nie ma zabezpieczeń, organizm nie wytwarza też żadnych naturalnych procesów obronnych. Tymczasem dzień po dniu stale przebywamy w polu jego działania, jesteśmy nieustannie pod ostrzałem, gdyż niechciane fale przenikają nawet najgrubsze betonowe ściany. Problem tkwi w nadmiarze i kumulacji źródeł promieniowania.

O ekologii mówimy od dawna, ale mimo to
z roku na rok rośnie ilość toksyn w środowisku
i liczba rozwiązań technicznych oddalających
nas od natury.

Szkodliwe efekty

Człowiek nie widzi i nie odczuwa bezpośrednio przenikających go fal elektromagnetycznych, nie tworzy również żadnych mechanizmów chroniących go przed ich działaniem. Szkodliwe efekty oddziaływania smogu elektromagnetycznego często ujawniają się po pewnym okresie utajenia, czasem z opóźnieniem kilku miesięcy, a nawet lat. Dlatego też złe samopoczucie i pojawiające się schorzenia nie są w ogóle kojarzone z oddziaływaniem szkodliwego promieniowania. Z badań wynika, że szkodliwe pola, działając dłużej na żywy organizm, między innymi zaburzają procesy przemiany materii, hamują produkcję wielu hormonów, wpływają na żelazo wchodzące w skład czerwonych ciałek krwi. U ludzi często przebywających w takich warunkach najczęściej pojawia się rozdrażnienie, nieco później chroniczne zmęczenie, obniżenie koncentracji, zawroty i bóle głowy, płytszy oddech, zaburzenia snu i pamięci, z czasem ogólne osłabienie i zmniejszenie odporności organizmu.

Po pewnym okresie wskutek dłuższego oddziaływania szkodliwego promieniowania ujawniają się choroby układu nerwowego, alergie, białaczki, cysty, wrzody, poronienia, bezpłodność, impotencja, problemy z układem krążenia, przewodem pokarmowym itp.

Gwałtownie rośnie ryzyko zawałów, guzów mózgu, udarów, czerniaka i innych nowotworów. Współczesny człowiek przebywa nie tylko z dala od natury, ale na dodatek zewsząd otoczył się sztucznymi polami zakłócającymi, pogarszając w ten sposób warunki odbioru przez mózg naturalnego promieniowania ziemskiego. Od milionów lat na nasze ciała działały naturalne fale elektromagnetyczne, decydując o naszym rozwoju, regulując wszystkie procesy życiowe. Człowiek na ziemi poddawany jest nieustannie działaniu pól elektromagnetycznych o ekstremalnie niskich (ELF 30÷300 Hz) i ultra niskich (ULF poniżej 30 Hz) częstotliwościach.

Pole magnetyczne Ziemi chroni ją przed szkodliwym promieniowaniem kosmicznym. Umożliwia życie, wpływa na funkcjonowanie wszystkich organizmów żywych. Świat zwierząt i roślin doskonale je odczuwa, co możemy zauważyć wśród owadów, ptaków, ryb, kwiatów, drzew itp. Cywilizowany człowiek, tracąc moc niektórych zmysłów, najczęściej nie jest w stanie świadomie stwierdzić jego obecności za pomocą odbioru zmysłowego, a jedynie z użyciem aparatury. Pokazuje je nawet wychylająca się wskazówka kompasu. Wielkość ziemskiego pola magnetycznego (indukcja) jest traktowana jako tło. Na biegunach magnetycznych wynosi 70 uT a na równiku 35 uT, dla Europy Środkowej przyjmuje się wartość 50 uT. W wielkim uproszczeniu Ziemia otrzymuje swoją energię od Słońca. Wypromieniowane przez słońce częstotliwości witalne sprawiają, że ciała i różne formy naturalne wpadają w rezonans i zaczynają wspólnie drgać, wprowadzając stan równowagi. Minerały krzemianowe tworzą 87 % kontynentalnej skorupy ziemskiej. Kryształy kwarcu (krzemiany) są naturalnymi transformatorami energii. Pole magnetyczne Ziemi ma siłę około 47000 nT, jest ona jednak zależna od wiatru słonecznego, warunków atmosferycznych, wahań temperatury, pory dnia, fazy Księżyca itp. Zakłócające częstotliwości i drgania to wibracje, które tłumią wypromieniowane przez Słońce częstotliwości witalne, a przez to zaburzają naturalną harmonię. Mogą być one pochodzenia naturalnego (promieniowanie geopatyczne) lub być wytworzone sztucznie przez człowieka (EM).

Nadawca-odbiorca

Z badań wynika, że nasze ciało, w szczególności mózg, jest doskonałą anteną nadawczo-odbiorczą, bardzo wrażliwą na otoczenie. Dlatego też nasze samopoczucie tak często podlega wpływom pola magnetycznego Ziemi. Złe samopoczucie, rozdrażnienie, ból głowy, bezsenność to często objawy meteopatii, czyli zwiększonej wrażliwości na pogodę, związanej z wpływami elektromagnetycznymi. Naturalne pola elektromagnetyczne regulują wszystkie procesy życiowe. Z kolei strefy geopatyczne i sztuczne pola elektromagnetyczne prowadzą do zaburzeń czynnościowych w organizmie człowieka. Każdy proces w naturze polega na współdziałaniu negatywnych i pozytywnych drgań. Negatywne energie nie mogą się samoczynnie regenerować. Aby osiągnąć równowagę, potrzebna jest pozytywna energia. Jeżeli równowaga jest zaburzona i nie są doprowadzone żadne pozytywne drgania, negatywna energia dominuje i z czasem zaburza funkcjonowanie żywych organizmów, prowadząc do zachwiania stanu równowagi i w efekcie chorób. Wszystkie organizmy żywe i materia nieożywiona mają bowiem swoje charakterystyczne wibracje, którymi wpływają na siebie nawzajem. Przypominają nam o tym starożytna praktyka planowania przestrzeni (feng shui), biologia i fizyka kwantowa. Komórki naszego organizmu komunikują się ze sobą, a nienaturalne drgania w najbliższym otoczeniu zakłócają tę komunikację, wpływając na zdrowie i samopoczucie.

Utrudniają też przyswajanie przez organizm tlenu. Na szczęście możemy temu przeciwdziałać. Postarajmy się, by nasze mieszkania i miejsca pracy dawały szansę na odzyskanie naturalnej równowagi, a dla nas były przyjaznym i zdrowym miejscem wytchnienia.

W naszym organizmie wciąż krąży energia, na którą ma wpływ energia otoczenia.     

To dlatego inaczej czujemy się w lesie, kiedy biegamy boso po rosie,

a zupełnie inaczej w centrach handlowych.

Jeżeli w otoczeniu domowym mamy sztuczne panele, boazerię, w łóżku sztuczny materac, dywan, pościel, koce i ubrania z poliestrem, a do tego włączymy komputer i dogrzewamy się materacem elektrycznym, żaden organizm tego nie wytrzyma, to tylko kwestia czasu, aby się zbuntował. Nasze komórki tworzące tkanki i narządy od wieków porozumiewają się ze sobą za pomocą impulsów elektromagnetycznych. W naszym organizmie wciąż krąży energia, na którą ma wpływ energia otoczenia. To dlatego inaczej czujemy się w lesie, kiedy biegamy boso po rosie, a zupełnie inaczej w centrach handlowych. Dzieje się tak, ponieważ pole elektromagnetyczne oddziałuje na nasze błony komórkowe, na ruch jonów, na wodę zawartą w tkankach i żelazo wchodzące w skład czerwonych ciałek krwi. Szczególnie wrażliwe na to oddziaływanie są: mózg, centralny układ nerwowy, oczy i gruczoły płciowe. W rezultacie nienaturalne promieniowanie oddziałujące na nas regularnie zaburza procesy przemiany materii i produkcji hormonów, zmniejsza odporność i zwiększa ryzyko wystąpienia nowotworów. Trzymając laptopa na kolanach, nosząc telefon komórkowy w kieszeni, kładąc go pod poduszką lub w zasięgu ręki koło łóżka robimy z siebie antenę, a promieniowanie urządzeń oddziałuje na wodę w naszym organizmie ! Szczególnie szkodliwe jest trzymanie w kieszeni telefonu, gdy korzystamy z innych urządzeń elektrycznych.

Regeneracja naszego organizmu może nastąpić bardzo szybko, ale tylko wtedy, gdy damy sobie szansę, gdy jesteśmy świadomi zagrożeń i potrafi my ich unikać. Harmonizacja przestrzeni Wczujmy się teraz w rolę osoby, która osiem godzin dziennie siedzi przy komputerze i korzysta z telefonu bezprzewodowego, bo taką ma pracę. A potem przychodzi do SPA, aby się zrelaksować. Tyle tylko, że budynek jest położony blisko linii wysokiego napięcia, gdzieś obok stoi maszt telewizyjny lub na dachach są anteny telefonii komórkowej, do tego jest otoczony przez sztuczne tworzywa i ma włączoną aparaturę wytwarzającą pola elektromagnetyczne (rys. 3). W takich warunkach regeneracja organizmu nie jest możliwa.

W mieście klasyczne SPA to najczęściej „energetyczna zupa”, suma wielu źródeł promieniowania. Mimo że w gabinetach z reguły ustawia się urządzenia tak, żeby się ze sobą nie sprzęgały, i używa ich oszczędnie, to niezbędne jest ożywianie wody i neutralizacja smogu elektromagnetycznego (www.aquacell.pl).

W takiej sytuacji warto pomyśleć o uporządkowaniu terenu za pomocą harmonizatora pomieszczeń (np. aquacell.pl), czyli urządzenia emitującego promieniowanie naturalne o częstotliwościach takich, jakie dają minerały, para-, dia- i ferromagnetyki. Częstotliwości wytwarzane przez urządzenie, wchodząc w rezonans z polem magnetycznym Ziemi, tworzą bardziej wyrównywane pola, które redukują negatywne działanie promieniowania geopatycznego i smogu elektromagnetycznego w promieniu do 50 (lub 1000) m (rys. 3). Obciążenia środowiska sztucznymi polami nie da się powstrzymać, ale należy być blisko natury w każdym momencie, gdy to jest możliwe. Proponowany harmonizator jest najprostszą drogą do harmonijnej, zrównoważonej i zdrowej atmosfery w domach, hotelach, zakładach pracy, biurach,

Człowiek nie widzi i nie odczuwa bezpośrednio
przenikających go fal elektromagnetycznych,
nie tworzy również żadnych mechanizmów
chroniących go przed ich działaniem.

bankach, szkołach, szpitalach, klinikach, ośrodkach SPA oraz wszystkich innych pomieszczeniach instytucji publicznych. Aby osiągnąć oczekiwane efekty, stosowanie jednego harmonizatora wystarcza w dwupiętrowym budynku biurowym wielkości domu wielorodzinnego i na zewnątrz. Podczas stosowania harmonizatora w krótkim czasie w pomieszczeniach odnotowuje się nie tylko neutralizację promieniowania geopatycznego i smogu elektromagnetycznego, ale również zmianę jonizacji powietrza, większą skuteczność klimatyzacji, uczucie harmonii. Osoby przebywające w takim obszarze zauważają: ograniczenie agresji i irytacji, wyeliminowanie uczucia chronicznego zmęczenia, lepszą koncentrację i większą wydajność pracy, wzrost dobrego samopoczucia, wzrost odporności, poprawę stanu zdrowia, zdrowy sen, dający wypoczynek – w efekcie poprawę jakości życia.

Zdrowe zasady

Przy obecnym postępie neutralizacja smogu elektromagnetycznego daje szansę powrotu do natury bez rezygnacji z cywilizacji. W pomieszczeniach hotelowych, szkołach, uczelniach, ośrodkach SPA, położonych zwłaszcza w miastach, pozwala stworzyć atmosferę, w której spokojnie można funkcjonować psychicznie i fizycznie, mimo obecności urządzeń elektrycznych, sieci komputerowych, masztów telefonii komórkowej, linii wysokiego napięcia itd. Przestrzegając zasad BHP w stosowaniu komputerów i telefonów komórkowych, pamiętajmy o tym, by stacjonarny komputer był zawsze oddalony od osoby pracującej o minimum 80 centymetrów, monitor odsunięty minimum na wyciągnięcie ręki i całego ramienia, a klawiatura i myszka były podpięte kablem. Laptopa nigdy nie możemy kłaść na
nogach czy brzuchu. Pracując na laptopie stacjonarnie, powinniśmy oddalać go średnio 80 centymetrów od siebie, przypiąć kablem zewnętrzną klawiaturę i myszkę. Pamiętajmy również, aby nie nosić telefonu komórkowego w kieszeni, w nocy nie trzymać go pod poduszką lub w zasięgu ręki. Telefon powinien być odstawiony minimum 2 m od łóżka. Z Internetu w telefonie powinniśmy korzystać tylko sporadycznie, a dłuższe rozmowy mogą być prowadzone przez dopiętą słuchawkę lub zestaw głośnomówiący. Starajmy się w miejscu pracy i w codziennym życiu stworzyć jak najbardziej naturalne środowisko, a szybko poczujemy różnicę w zakresie samopoczucia fizycznego i psychicznego.

Fragment książki „Każdy kęs ma znaczenie” dr Grażyny Pająk

 

Cały rozdział możecie przeczytać w książce „Każdy kęs ma znaczenie.” dostępnej w Empik lub online

http://www.empik.com/kazdy-kes-ma-znaczenie-dieta-doktor-grace-pajak-grazyna,p1186996877,ksiazka-p

Lub na Woblink w formie papierowej i ebook

https://woblink.com/ksiazka/kazdy-kes-ma-znaczenie-dieta-doktor-grace-pajak-grazyna-75857

https://woblink.com/ebook/kazdy-kes-ma-znaczenie-grazyna-pajak-37889

Witamina C nie tylko wspomaga nas w walce z przeziębieniami. Sprawia też, że młodziej wyglądamy, mamy piękniejszą skórę, mocniejsze kości i więcej energii. Ile jej potrzebujemy, jak często i w jakiej formie warto ją przyjmować – tłumaczy Doktor Grażyna Pająk.

Czy ilość spożywanej witaminy C ma bezpośredni wpływ na nasz wygląd ?

Witamina C działa na korzyść naszej urody, ponieważ neutralizuje działanie wolnych rodników. Jest bardzo aktywnym antyoksydantem, działającym w plazmie krwi.

Współdziała z innymi związkami, wyłapując wolne rodniki, co oznacza wolniejszą destrukcję komórek i młodszy organizm. Jednocześnie redukuje utlenioną witaminę E, jak gdyby uaktywniając ją na nowo. Dzięki temu poprawia się stabilność błon komórkowych w całym organizmie, również w skórze. Witamina C ułatwia też syntezę kolagenu i podstawowych białek. Dzięki temu tkanka łączna, z której zbudowana jest skóra, kości i chrząstki, staje się mocniejsza i odporniejsza. Powszechnie znane jest znaczenie tej witaminy dla układu odpornościowego. Warto też wspomnieć, że przyspiesza ona gojenie się ran, zwiększa przyswajanie żelaza i ułatwia transportowanie kwasów tłuszczowych do mitochondriów. Wszystko to ma znaczenie dla ładnego i młodego wyglądu. Dodatkowo, korzystny wpływ witaminy C na układ nerwowy sprawia, że na twarzy częściej pojawia się uśmiech.

Po czym można poznać, że brakuje nam witaminy C ?

Jest dużo objawów, które mogą być dla nas takim sygnałem: zmęczenie, szara skóra, nasilenie objawów alergicznych, zmniejszenie odporności – na przykład kiedy długo nie możemy wyleczyć się z przeziębienia.

Ile jej potrzebujemy ?

Kiedyś mówiło się o tylu miligramach, ile kilogramów ważymy. 60-75mg naturalnej witaminy C rzeczywiście wystarczy, gdy jesteśmy zdrowi, dobrze się czujemy i prowadzimy zrównoważony tryb życia. Jednak obecnie uważa się, że zazwyczaj potrzebujemy około 200mg. Składa się na to kilka czynników: coraz mniej witamin w naturalnych produktach spożywczych, coraz bardziej skażone środowisko, powszechny stres. Natomiast kiedy mamy poważne problemy zdrowotne, w szpitalach lub prywatnych klinikach, pod kontrolą lekarzy stosuje się znacznie większe dawki, niekiedy na wet do 20g witaminy C na dobę.

Warto pamiętać, że kiedy jesteśmy długotrwale zestresowani, nasze zapotrzebowanie na witaminę C znacznie się zwiększa. Podobnie jest, gdy palimy papierosy, bo substancje zawarte w dymie eliminują tę witaminę z organizmu. Nie bez znaczenia jest też środowisko, w którym żyjemy. Im większy mamy wokół siebie smog elektromagnetyczny, im więcej siedzimy przy komputerze, tym więcej witaminy C potrzebujemy i tym bardziej musimy zwracać uwagę na jej uzupełnianie.

Podobnie jest przy chorobach, infekcjach, przyjmowaniu leków, spożywaniu alkoholu, znacznym wysiłku fizycznym – zwłaszcza kiedy jest chłodno. Witaminy C potrzebujemy więcej w okresie jesiennym, gdy temperatura spada.

Czasami wystarcza 60 mg witaminy z aceroli, by dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę – w przypadku kwasu askorbinowego musi to być znacznie więcej.

W jakiej formie powinniśmy przyjmować tę witaminę ?

Człowiek, pozostałe ssaki naczelne i świnki morskie, w przeciwieństwie do innych organizmów, nie produkują witaminy C. Dlatego musimy ją sobie dostarczać w odpowiednich ilościach wraz z pożywieniem. Warto spożywać witaminę C w formie naturalnej. Jest to tak zwana witamina lewoskrętna, związana z substancjami biologicznie czynnymi, zawarta w roślinach i skoncentrowanych wyciągach roślinnych.

Na witaminę C w postaci popularnych tabletek czy musujących krążków radzę uważać. To czysty kwas askorbinowy, który może drażnić błony komórkowe, zwiększać ilość kamieni powstających w woreczku żółciowym, w nerkach i pęcherzu, zaburzać produkcję insuliny u osób chorych na cukrzycę. Często powoduje podrażnienie żołądka lub dwunastnicy. W dużych dawkach może – jak wynika z aktualnych badań – spowalniać przekazywanie impulsów elektromagnetycznych w mięśniach. Jest to bowiem związek chemiczny prawoskrętny, który zakwasza organizm. To dla organizmu obca substancja, trudno rozpoznawalna przez nasze DNA, a więc też trudno przyswajalna. Z punktu widzenia chemicznego witamina C naturalna i syntetyczna to ten sam związek, ale biochemicznie te substancje działają inaczej.

Na jakie produkty warto zwrócić uwagę ?

Oczywiście na owoce, takie jak dzika róża, porzeczki, agrest, aronia, grapefruit, cytryna, truskawki, oraz warzywa: kapusta i kalafior, cebula, czosnek, por, szczypiorek, pomidory czy papryka. Najwięcej witaminy C ma żywność świeża i naturalna. Na jej zawartość ma wpływ nie tylko przetwarzanie plonów, ale też długość ich przechowywania, warunki transportu i środki chemiczne używane przy produkcji i konserwacji.

Warto spożywać witaminę C w formie naturalnej, tzw. witaminy lewoskrętnej, która zawarta jest w roślinach i skoncentrowanych wyciągach roślinnych.

Czy to znaczy, że na co dzień wystarczy odpowiednio się odżywiać, czy jednak należy przyjmować suplementy z witaminą C ?

Przy naszym obecnym stylu życia i stanie środowiska owoce i warzywa bardzo często nie wystarczają. Jednak zamiast tabletek z kwasem askorbinowym proponowałabym naturalne soki i wyciągi owocowe. Mogą to być słabe preparaty, zawierające 60-150mg tej witaminy, często przyjmowane. Na przykład produkty z aceroli. To odmiana wiśni, która zawiera wyjątkowo dużo witaminy C w połączeniu z bioflawonoidami. Czasami wystarcza 60mg witaminy z aceroli, by dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę – w przypadku kwasu askorbinowego musi to być znacznie więcej. Jeśli decydujemy się na syntetyczny kwas askorbinowy, zawsze powinny mu towarzyszyć bioflawonoidy, czyli wiązki biologicznie czynne, dzięki którym witamina staje się przyjazna dla organizmu.

Jak często przyjmować te preparaty ?

Tak jak wszystkie antyoksydanty, witaminę C najlepiej dostarczać do organizmu 2-3 razy dziennie w małych dawkach, a nie raz dziennie w dużej. Antyoksydanty chronią błony komórkowe, jednak organizm nie może ich wykorzystać zbyt wiele na raz. Ich nadmiar jest więc wydalany i po około 6 godzinach znów na błonach komórkowych pojawia się stres. Istotne jest regularne dostarczanie witaminy C do organizmu – tylko wówczas uzyskamy poprawę odporności i uregulowanie procesów metabolicznych.

Niedoborów nie da się uzupełnić jednorazowym podaniem dużej dawki, choć możemy się po nim poczuć nieco lepiej.

Dr Grażyna PAJĄK

BIOLOG, DIET COACH, EKSPERT W MEDIACH, WYKŁADOWCA

 Wywiad dla LNE – Rozmawiała Olga Filanowska